czwartek, 15 lipca 2010
Letnie orzeźwienie.Tarta owocowa z galaretką.Lemoniada.
Jest piękne lato!Nie mogę się nim nacieszyć...Takie, jakie pamiętam z dzieciństwa albo z wakacyjnych wyjazdów w ,ciepłe' kraje.W tym roku aż żal opuszczać ojczyste strony,bo wszędzie jest tak cudnie. I każdy może znaleźć dla siebie kawałek własnego raju. Ja odnajduję go w weekendowych wyjazdach i w ogrodowych zakamarkach.A przy tym mam własną kuchnię przy boku.A nie lubię na długo rozstawać się z moją kuchnią,oj nie lubię...
Myślę każdego wieczoru, co przygotować jako letnie orzeźwienie.Na szczęście owocowy raj jest na wyciągniecie ręki.Bo owoce tego lata są takie przepełnione słońcem.Nawet żal mi je przerabiać,bo naturalne smakują i prezentują się o wiele pyszniej.
Tarta ,Owocowy Raj'
ciasto z tego przepisu.
dużo owoców- dałam czerwone porzeczki,jagody i maliny
galaretka malinowa rozpuszczona w szklance gorącej wody .
Upiekłam ciasto i odstawiłam ,żeby wystygło.W tym czasie rozpuściłam galaretkę i odstawiłam w chłodne miejsce, a potem do lodówki do lekkiego stężenia.
Owoce wyłożyłam na ciasto.Polałam tężejącą galaretką.Wstawiłam do lodówki do zastygnięcia.
Podałam z ubitą kremówką.
A do popicia naprawdę orzeźwiająca klasyczna lemoniada.Prostota wykonania i szybki efekt!
Lemoniada
Sok z kilku cytryn i kilka plastrów cytryny
kilka łyżek cukru /użyłam trzcinowy/
woda mineralna niegazowana
kostki lodu
listki mięty
Do dzbanka wrzucam plastry wyparzonej,bardzo dojrzałej cytryny,zasypuję cukrem i ugniatam .Wlewam sok cytrynowy z kilku cytryn,zalewam wodą mineralną,Dorzucam kostki lodu i listki świeżej mięty.
Lemoniada gotowa!
wtorek, 13 lipca 2010
Śniadanie dla Przyjaciólki.Placuszki kukurydziane z jagodami i masłem pomarańczowym.
Przyjazd Przyjaciółki jest jak największe święto! Rozmowom,wspomnieniom i nocnym szeptom nie ma końca.Zachłannie wykorzystujemy każdą darowaną przez czas chwilę.Jesteśmy tylko dla siebie.Zgadujemy swoje życzenia,uprzedzamy miłe nam czynności.Rano zakładamy letnie sukienki i wychodzimy do ogrodu,żeby napić się kawy,dopóki J.jeszcze śpi...dotykamy kwiaty i wystawiamy twarze do słońca. Kochamy ten wspólny czas!
Dzisiaj ranek był tylko dla nas i zrobiłam dla Niej śniadanie.
Placuszki kukurydziane z jagodami
szklanka mąki pszennej
pół szklanki mąki kukurydzianej
2 łyżki cukru pudru
szczypta soli
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka roztopionego masła
2 szklanki zsiadłego mleka /u mnie wiejskie/
Najpierw łączę składniki suche,potem mokre i mieszam razem aż ciasto będzie w miarę gładkie i jednolite.Odstawiam je.Jagody posypuję pudrem. Na rozgrzaną patelnię z odrobiną masła wylewam porcje ciasta,posypuję jagodami.Smażę aż będą brązowe.Przewracam na drugą stronę i krótko trzymam na ogniu.
Placuszki są bardzo podobne do propozycji Marthy Stewart z ostatniego numeru Living.Jednak zmieniłam trochę składniki i zrobiłam je po swojemu...
Natomiast masło pomarańczowe do posmarowania placków wykonałam dokładnie wg przepisu z Living.Jest doskonałe i wspaniale się komponuje z placuszkami.Pycha!
Masło pomarańczowe
115g miękkiego masła
łyżka świeżego soku z pomarańczy
łyżka syropu klonowego
łyżeczka startej skórki pomarańczowej
1/4 łyżeczki gruboziarnistej soli
Masło szczelnie zamknięte można przechowywać tydzień w lodówce.
Podałam z kakao z ubitą śmietanką.
niedziela, 11 lipca 2010
Gorący weekend i coś jeszcze...
Gorący weekend upłynął pod hasłem ogrodowych spotkań i wyjazdów.Spotkania ze Znajomymi, zwiedzanie z J. i Przyjaciółką...Cudne chwile i piękne lato.Moje marzenia spełnione!
Trifle z jagodami
kawałki biszkoptu
likier Limoncello /mój własny!/
konfitura z owoców leśnych
świeże jagody
serek mascarpone 250g
2 łyżki soku z pomarańczy
Biszkopt kroję na paski,połowę z nich smaruję konfiturą i łączę z drugim kawałkiem - takie kanapeczki powstają. Kroję je na kosteczki i układam na dnie pucharków.Polewam Limoncello.Mascarpone ubijam na puszysto z sokiem z pomarańczy - wyciskam go z połowy owocu.Wykładam na biszkopty.Posypuję obficie jagodami.Przykrywam folią i wstawiam na kilka godzin do lodówki.Na patelni prażę płatki migdałowe.Wyjmuję trifle z lodówki.Polewam znowu Limoncello jagody, na to płatki.Podaję!
Musujący koktajl malinowo-imbirowy
2 garści malin,1 łyżka drobnego jasnego cukru trzcinowego,1 solidna garść świeżej mięty,kawałek świeżego korzenia imbiru o długości 5 cm,obrany i grubo posiekany,lód w kostkach,8 kieliszków wódki /po ok.25ml/,2 butelki piwa imbirowego
Wrzuć maliny do dużego dzbanka o grubych ściankach,dodaj cukier,miętę i posiekany imbir.Następnie przez kilka minut delikatnie rozgniataj,aż wszystkie składniki dobrze się połączą.
Dodaj parę solidnych garści kostek lodu i lekko rozbij.Wlej wódkę oraz piwo imbirowe i starannie wymieszaj.Podawaj koktajl w szklankach przybrany malinami i listami mięty.
Przepis z Notatnika Jamiego Olivera z lipcowego magazynu Kuchnia
Koktajl robiłam też w wersji bez wódki, tylko z piwem imbirowym.Jest równie dobry.Wspaniale orzeźwia i poprawia nastrój!
wtorek, 6 lipca 2010
Scones Leparda z cheddarem i siemieniem.Weekendowa Piekarnia #80.
Ostatnio z wielką przyjemnością wypiekam bułki.Może dlatego,że lato takie ładne, a bułki kojarzą mi się z lekkością...Poza tym bułeczki podczas wyrastania i pieczenia przybierają takie ciekawe,często fantazyjne kształty.Właściwie każda bułka jest inna.Ale do rzeczy, bo o pieczywie mogę bez końca...
Weekendowa Piekarnia # 80 zaproponowała scones,więc nie zastanawiałam się bułki czy chleb...
Scones Leparda z cheddarem i siemieniem
Składniki:
200g maki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki proszku musztardowego*
25g bardzo miękkiego masła
pęczek natki pietruszki
170g sera cheddar drobno pokrojonego*
1 duże jajo
50 ml gęstej śmietany
100ml zimnego mleka
Przygotowanie:
Piekarnik nagrzać do 220 st.C.Mąkę z proszkiem i solą przesiać do miski,wetrzeć masło,dodać posiekana natkę i pokrojony ser.
W osobnym naczyniu lekko ubić białko jaja,mleko i śmietanę i wlać do maki.Wszystkie składniki połączyć.
Lekko wyrobić na omączonym blacie.Rozpłaszczyć na grubość 3-4 cm i wyciąć szklanką scones.Żółtko wymieszać z odrobiną wody.Posmarować scones ułożone na blasze z papierem do pieczenia,obsypać nasionami.Piec 15-20 minut na środkowej półce piekarnika.
*proszek musztardowy można zastąpić musztardą francuską i wtedy wymieszać ze śmietaną,białkiem i mlekiem
*może być każdy długo dojrzewający ser
Moje uwagi:
- użyłam polski ser dojrzewający Bursztyn,który starłam na tarce
- dodałam musztardę francuską Kamis
Bułeczki są mięciutkie,puszyste.Bardzo smaczne. Ja zabrałam je w plener i były piknikowym przebojem !
poniedziałek, 5 lipca 2010
TU i TAM. Gołąbki w nowej odsłonie.
Nie pamiętamy już dokładnie,kiedy spotkałyśmy się w wirtualnej przestrzeni po raz pierwszy.Ale od początku czułyśmy,że znajdziemy ze sobą wiele wspólnych tematów.
Być może to kwestia wirtualnej intuicji, a może po prostu nasze drogi miały się zejść właśnie w tym miejscu.
Jak się wkrótce okazało,obydwie dopiero co założyłyśmy blogi i uczyłyśmy się poruszać w nowym dla nas świecie.
Nasza znajomość szybko wyszła poza ramy komentarzy i nie jeden wieczór spędziłyśmy na rozmowach.
Od początku ze zdziwieniem odkrywałyśmy,że łączy nas zaskakująco wiele - począwszy od imion,przez identyczne drobiazgi kuchenne i meble, po te same smaki, a nawet dania robione w tym samym czasie bez wcześniejszego uzgadniania.
Tych wspólnych spraw nazbierało się naprawdę sporo.I choć jak dotąd znamy jedynie nasze głosy,postanowiłyśmy,że będziemy spotykać się też w kuchni.Każda w swojej,ale przy wspólnym gotowaniu.
Znamy oczywiście i podziwiamy wiele wspólnych akcji kulinarnych,jakie prowadzone są na innych ,cenionych przez nas blogach i nie jest naszym zamiarem kopiowanie tych wspaniałych pomysłów.
Dzieli nas odległość nie pozwalająca na regularne odwiedziny w naszych kuchniach,dlatego chcemy od czasu do czasu choć wirtualnie stanąć czasem razem w kuchni i wspólnie pogotować.Chodzi o czysta przyjemność, jaką jest dla nas tworzenie i próbowanie nowych smaków.
TU i TAM.Tak nazwałyśmy nasz wspólny pomysł.Będziemy o nim pisać TU i TAM,czyli na naszych blogach - u Amber w Kuchennymi Drzwiami i u Anny-Marii w Kucharni.
Będzie nam też niezmiernie miło,jeżeli któregoś dnia do naszych kuchni zapuka kolejna kucharka lub kucharz.
Zapraszamy! Drzwi do naszych kuchni są zawsze otwarte.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam blog KUCHARNIA,wiedziałam,że to co czytam i oglądam,jest mi bardzo bliskie.I nie mogę uciec od stwierdzenia,że zachwyciłam się słowami, zdjęciami i sposobem prezentowania potraw.
Byłam na etapie nieśmiałych myśli,że może zacznę publikować własny blog...
Napisałam do Anny i tak się zaczęło.Nasze spotkania w wirtualnej przestrzeni, poszukiwanie wspólnej drogi,choć z własnymi odcieniami.I cicha nadzieja,że kiedyś może będziemy wspólnie gotować,choć daleko od siebie.I Anna podała pomysł,że może razem zaczniemy spotykać się w TU i TAM. I było to tak naturalne spełnienie moich pragnień,ze pomysł przyjęłam z wielką radością. I oto prezentujemy wspólne pierwsze gotowanie!
Nigdy wcześniej nie widziałam tego dania.Znałam je jedynie z rozmów z Anną-Marią,która je wybrała na inaugurację wspólnego gotowania.Ale wyobrażałam sobie,że musi pochodzić z okolic śródziemnomorskich i przypominać dolmades. Czułam te smaki,składniki same układały się w jedną całość.Okazało się,że wizja była trafiona.Efekt mnie zachwycił - smaki połączyły się harmonijnie i dostarczyły ciekawych kulinarnych doznań i emocji.
Od początku zakładałyśmy,że gotujemy te same dania,ale z własną wizją, z indywidualnym podejściem do dodatków aż po podanie.I to jest bardzo inspirujące, bo gotując to samo, tworzymy coś nowego.
A oto moja propozycja:
Gołąbki w liściach botwiny
Potrzebne są duże,ładne liście botwiny, dobrze wymyte.
Nadzienie I:
feta grecka
ryż parboiled ugotowany al dente
suszone pomidory z zalewy oliwnej
świeże listki lubczyka
czerwony pieprz
oliwa z pomidorów
Do miski kruszę fetę,rozgniatam widelcem,dodaję ryż, pokrojone suszone pomidory,posiekany lubczyk i czerwony pieprz.Dolewam oliwę z zalewy od pomidorów,żeby składniki się połączyły.Mieszam.
Nadzienie II:
feta grecka
szpinak baby
pieprz cytrynowy
szalotka, dwa ząbki czosnku
oliwa z oliwek
Na oliwie szklę pokrojoną szalotkę i czosnek,wrzucam opłukany i wysuszony szpinak.Blanszuję dopóki powstały płyn się zredukuje.Dodaję do miski z rozdrobnioną fetą.Mieszam.Dosmaczam cytrynowym pieprzem.
Liście botwiny przelewam gorącą wodą na durszlaku.Wykładam na blat i zawijam w nie nadzienie.Gołąbki układam na wkładce do gotowania na parze.Do szybkowara wlewam szklankę warzywnego rosołu i kieliszek wina.Wkładam gołąbki i paruję 3 minuty.
Sos cytrynowy:
kubeczek śmietanki kremówki 30%
żółtko
kieliszek białego wina
sok z połowy cytryny i otarta skórka
pieprz cytrynowy,sól
Śmietankę wylewam do garnuszka.Stawiam na średnim ogniu i gotuję wolno,dodaję wino.Redukuję ilość płynu aż sos zacznie gęstnieć.Dodaję sól i pieprz.Mieszam.Dodaję skórkę z cytryny,zagotowuję.Dokładam żółtko i wszystko szybko mieszam na małym ogniu.Odstawiam z ognia i dolewam sok cytrynowy.Mieszam.Przykrywam pokrywką,żeby nie powstał kożuch.Sos jest gęsty,pachnący cytryną i winem.Przelewam go do sosjerki.Częścią sosu polewam gołąbki.
I już nie mogę się doczekać,kiedy zajrzę do Kucharni.
Mam tremę...
sobota, 3 lipca 2010
Maliny.Porzeczki.Krem Custard.Tartaletki.
Kto nie lubi tartaletek z kremem i owocami? Nie znam nikogo takiego.U nas zawsze jest ich za mało.Siadamy w słonecznym ogrodzie i jest tak letnio,owocowo.I tak żyć się chce!
Myślami szybuję do dni mojego dzieciństwa, kiedy wolno płynął wakacyjny czas w domu Dziadków.Zawsze było prawdziwe lato i codziennie zasiadaliśmy do podwieczorku na zakończenie dnia.
Tartaletki z malinami i porzeczkami z kremem Custard
Kruche ciasto,które prezentowałam już wcześniej z tego przepisu.
Krem Custard
przepis z tej strony
1 szklanka mleka
3 żółtka
3 łyżki cukru
1,5 łyżki mąki /dałam kukurydzianą/
1 łyżeczka esencji waniliowej
Żółtka mieszamy z cukrem i mąką.Wolno dolewamy gorące mleko.Dokładnie mieszamy.Podgrzewamy na wolnym ogniu aż masa dobrze zgęstnieje.Dodajemy wanilię.Mieszamy.Przykrywamy naczynie folią spożywczą,żeby nie zrobił się kożuch i odstawiamy do ostygnięcia.
Kremem wypełniam upieczone tarteletki.Układam owoce.Posypuję cukrem pudrem.Dekoruję listkami melisy cytrynowej.
czwartek, 1 lipca 2010
Letni podwieczorek.Omlet truskawkowo-nagietkowy.
Połączenie owoców i kwiatów wydaje mi się odpowiednie na letni podwieczorek.Nie spiesząc się i słuchając śpiewu ptaków,delektowaliśmy się lekkim deserem.A kieliszek prosecco i kawa idealnie dopełniały całość.
I zaraz przypomniały mi się słowa piosenki:
,Lato,lato wszędzie,
oszalało,zwariowało moje serce!'
Omlet truskawkowo -nagietkowy
Dojrzałe,umyte i osuszone truskawki kroję na pół,polewam octem balsamicznym /dojrzałym!/ i posypuję cukrem brązowym. Odstawiam.
2 jajka ubijam widelcem ze szczyptą soli.Dodaję płatki nagietka.Mieszam.Wylewam na patelnię z rozgrzanym masłem.Unoszę brzegi omletu łopatką,żeby rzadka masa spłynęła pod spód.Wyjmuję na talerz.Dodaję truskawki, składam.Dekoruję kwiatami nagietka.Posypuję pudrem.
To chyba już pożegnanie sezonu truskawkowego...Wprawdzie jeszcze je spotykam na targu i przy drodze,ale są coraz mniej atrakcyjne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































