czwartek, 31 stycznia 2013

Od miodu słodsze i pachnące więcej...Bułeczki Chelsa. 31! TU i TAM







"Jeśli doznałeś niemiłego uczucia,
że ktoś rzucił na ciebie urok, remedium znajdziesz w najbliższej boulangerie. 
Owiń kawałek chleba w czystą białą serwetkę
i daj go pierwszej napotkanej rankiem osobie.
Urok zostanie zdjęty." *
W styczniu nasze kuchnie, Anny-Marii i moją, zamieniamy w domowe boulangerie i 
oddajemy się kuchennej magii.
Zagniatamy, wyrabiamy i czekamy na naszą un peu de bonheur, odrobinę szczęścia.
Rozpieszczamy podniebienia. 
Pieczemy na słodko.
Dzielimy się od rana i przepędzamy złe myśli - a kysz!
Częstujcie się! 








Przez mniej więcej sto lat,aż do roku 1839,londyńska piekarnia ,Chelsa Bun House' słynęła ze słodkich bułeczek z korzennymi przyprawami..Właściciele twierdzili,że to oni wymyślili bułeczki wielkanocne.Piekarnia mieściła się na  Bunhouse Place,tuż przy ulicy Pimlico Road, i należało do dobrego tonu być widzianym w kolejce po słodkie,lepkie bułeczki.
Pewnego roku w Wielki Piątek dziesiątki tysięcy ludzi,łącznie z królem Jerzym III,zgromadziło się na ulicy Ebury Street.Wiersz o bułeczkach Chelsa, pochodzący z końca XVIII wieku,zawiera pamiętną końcową strofę:
Od miodu słodsze i pachnące więcej,delikatne i bielsze niźli światło dnia,
miękkie i pulchne jak ciałko dziecięce. **








Bułeczki Chelsa
porcja na 9 bułeczek

455 g nie bielonej białej mocnej mąki
1 łyżeczka soli
40 g cukru
15 g świeżych drożdży
170 ml letniego mleka
100 g roztopionego masła
mąka do posypania stolnicy
olej roślinny do natłuszczenia miski
70 g cukru muscovado lub innego brązowego cukru trzcinowego
140 g koryntek, sułtanek ,innych rodzynków i skórki cytrusowej smażonej w cukrze

Lepka glazura
2 łyżki miodu
60 g masła
85 g jasnego cukru muscovado
 4 łyżki mleka

natłuszczona kwadratowa foremka o boku 20-23 cm i 4 cm wysokości

W dużej misce wymieszać mąkę ,sól i połowę cukru.
Na środku zrobić wgłębienie.
Do małej miseczki wkruszyć drożdże,rozetrzeć z cukrem i rozprowadzić mlekiem,po czym wlać do wgłębienia w mące.Domieszać tyle mąki by powstał rozczyn o konsystencji śmietany.
Zostawić na 10 minut, aż rozczyn spieni się i podrośnie.
Wlać jajko i 60 g roztopionego masła.Wymieszać z mąką i zarobić miękkie,ale odchodzące od miski ciasto.
Gdyby było za suche dodać mleka. Po łyżce na raz.
Wyjąć ciasto na podsypaną mąką stolnicę i wyrabiać 10 minut, aż stanie się gładkie,elastyczne i lśniące.
Włożyć z powrotem do miski natłuszczonej, i odwrócić tak ,by całe pokryło się olejem.
Przykryć i odstawić do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej na około 1,5 godziny,aż podwoi objętość.
Wyrośnięte ciasto przebić,wyjąć na posypana mąką stolnicę i rozwałkować na prostokąt  o bokach 40 i 22,5 cm.Całą powierzchnię placka,z wyjątkiem 0,5 cm paska wzdłuż każdego brzegu,posmarować resztą roztopionego masła i posypać cukrem, a następnie rodzynkami i skórką cytrusową.
Zwinąć po linii krótszego boku,by powstał wałek długości 40 cm. Pokroić na 9 równej wielkości kawałków i ułożyć je w formie,by się prawie dotykały. Przykryć formę i pozostawić w temp.pokojowej lub nieco wyższej na 30-40 minut, aż bułeczki podwoją objętość.Tymczasem nagrzać piekarnik do 200 st.C.
Wszystkie składniki do przygotowania glazury wlać na patelnię,często mieszając, aż miód i cukier się stopią.
Doprowadzić do wrzenia a następnie zmniejszyć gaz i podgrzewać na małym ogniu przez minutę.
Polać wyrośnięte bułeczki,po czym wstawić je do piekarnika.
Piec 25-30 minut aż się zrumienią.Studzić w formie przez 10 minut,aż glazura nieco zastygnie,po czym przełożyć na ruszt.Podawać gdy wystygną.**






Słynne bułeczki potraktowałam trochę po swojemu.
Lubię nadawać wypiekom i potrawom swój rys.
Zamiast rodzynków dodałam 100 g suszonych czereśni,które moczyłam przez noc w ciemnym rumie.
Dodałam też 100 g skórki pomarańczowej w cukrze.








Lepkie bułeczki Chelsa  i filiżanka kawy.
Na każdą porę dnia!



* cytat z książki Wyznania francuskiego piekarza Petera Mayle i Gerarda Auzet
**fragment tekstu i przepis pochodzą z książki Wielka Księga Chleba Lindy Collister i Anthony Blake

95 komentarzy:

  1. Aniu! Nie uwierzysz, były na mojej liście!!! i o mały włos, a bym je upiekła! Nawet żałuję, bo w końcu miałybyśmy BINGO:)
    Słodkie pieczywo to był doskonały wybór!
    Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz żałuję,że ich nie upiekłaś...
      Chciałabym zobaczyć ten sam przepis na dwie kuchnie.
      Kolejnym razem na pewno się tak zdarzy.
      Słodkie pieczywo zawsze jest dobrym wyborem.
      I pysznym!

      Usuń
  2. Musimy się kiedyś wybrać na Bunhouse Place :) Tak słodkie, że aż tu czuję ich zapach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodo,
      z Tobą wybiorę się z radością!
      Zapach mają obłędny.

      Usuń
  3. Właśnie byłam u Anny i wzrokiem pochłaniałam jej brioszki a teraz u Ciebie czuję słodki zapach bułeczek:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olimpio,
      pysznie,że ten zapach do Ciebie dotarł!

      Usuń
  4. Mam wrażenie, że los spłatał mi figla i styczeń cały był złym urokiem pokryty, częstuję się bułeczką i wkraczam w nowy, lepszy luty :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamila,
      też kiedyś tak miałam ze styczniem...
      Częstuj się bułeczką i patrz z optymizmem na luty!

      Usuń
  5. Jak dla mnie idealne Amber :) Jak pomysle o tych suszonych czeresniach moczonych w rumie to mam od razu ochote rzucic wszystko i wpasc do Ciebie na kawe. I taka pyszna buleczke oczywiscie :)

    Usciski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko,
      byłoby cudownie poczęstować Ciebie bułeczką Chelsa i kawą...
      Dziękuję i ciepło Cię pozdrawiam!

      Usuń
  6. Nie pogardzę ani przepisem, ani poczęstunkiem. Wspaniałe, oplecione cudownym wpisem. Uwielbiam Twoje słowa w malowniczy artyzm dobrane. Miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga,
      Twój komentarz taki...poetycki.
      Z radością pomaga mi wkroczyć w luty!
      Dziękuję Ci serdecznie.

      Usuń
  7. Och, lubię te bułeczki,kocham! Są takie pyszne.
    Robiłam je i mam chęć zrobić znowu, jak tak patrzę na Twoje Aniu zdjęcia.
    Częstuję się jedną i lecę do Kucharni:)
    Pozdrowionka:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu,
      to wypiek do którego chce się wracać.
      Częstuj się Kochana.
      Serdeczności!

      Usuń
  8. Chyba nie umiałabym się powstrzymać i czekać, aż wystygną...
    Są takie kuszące i pachnące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena,
      ja też się nie powstrzymałam...
      Kuszą cudownie.
      Spróbuj!

      Usuń
  9. dwa razy nie mów! częstuję się od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I ja biorę słodką, pracowicie wypieczoną bułeczkę i zmykam z nią na talerzyku pod kołderkę, popić ją ciepłym mlekiem, poczuć się jak dziecko i zasnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko,
      będzie mi bardzo miło,jeżeli poczęstujesz się i słodko zaśniesz...
      Dziękuję!

      Usuń
  11. Amber droga, ile pracy i wysiłku włożyłaś w swoje bułeczki.. Nie wiedziałam o zwyczaju przepędzania złych mocy w opisany sposób.W tym tygodniu nieświadomie zrobiłam to dwa razy ale ... zły urok nie puścił:(
    Zaintrygowałaś mnie niebieloną mocną mąką...
    Uściski!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda,
      bułeczki są tego warte!
      Spróbuj przepędzić gorszy czas w ten sposób.
      Może zadziała...
      Maka niebielona jest zdrowsza od takiej białej.
      Pięknego weekendu!

      Usuń
  12. Uwielbiam drożdżowe bułeczki ! Te są obłędne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna,
      dziękuję.
      Ja też kocham drożdżowce.

      Usuń
  13. ...od samego parzenia robię się głodna ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Są takie kuszące... i te rumowe czereśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ivka,
      tak kuszące,że znikają od razu!
      Czereśnie w rumie znacznie się do tego przyczyniają...

      Usuń
  15. piękne:) wszystko mi w nich odpowiada:) porywam jedną do kawki!
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę Antenko!
      Pozdrowienia.

      Usuń
  16. czarujecie Drogie Panie! i jak tu spokojnie zacząć dzień gdy w głowie myśl"Piecz Babo no piecz!". Cudowne zawijaski :) pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I od tego trzeba zacząć dzień.
      Od razu będzie lepiej.
      Dziękuję!

      Usuń
  17. Aleś smaka narobiła. Chrupnąć taką do mocnej kawy. Mmmm!

    OdpowiedzUsuń
  18. Kawę sobie właśnie piję i nie mam takiej bułeczki.
    Słodkiej, pachnącej, pysznej...i bez rodzynków, co dla mnie ważne:)
    Pyszności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda...
      Bez rodzynków tym razem.
      Ale ja rodzynki akurat lubię.
      I weź sobie jedną do kawy.
      Miłego weekendu!

      Usuń
  19. Ale pięknie wyrośnięte! :) aż mi ślinka cieknie! Uwielbiam drożdżowe wypieki :)

    Pozdrawiam,
    pieczarka mysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysiu,
      drożdżowce mają jakąś magiczną moc!
      Dziękuję.

      Usuń
  20. super przepis a bardziej opowieść o bułeczkowym życiu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dota,
      i historia tych bułeczek i same one to pyszna sprawa!

      Usuń
  21. takie buleczki plus kawka - i nic mi wiecej nie potrzeba:))))))))))))cudne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata,
      dokładnie tak!
      Dziękuję.

      Usuń
  22. Aniu pozwolenie mam to się częstuję, z wielką przyjemnoscią:). Bajeczne są te bułęczki:) ..... aż ma sie ochotę polizać monitor:). Pozdrawiam ciepło Jola Szyndlarewicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu,
      koniecznie się częstuj!
      I weź bułeczkę dla Olka.
      Serdeczności!

      Usuń
  23. też bym popieściła moje podniebienie takimi zawijaskami drożdżowymi! :))) pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goh,
      popieścić podniebienie nimi warto.
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  24. Lubię takie bułeczki - na drugie śniadanie w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Amber przepiękne. Przed chwilą byłam w sąsiedniej piekarni i tam zostałam zaczarowana brioszkami, ale nie mam pomarańczy. Tutaj wszystko mam. Dam radę jutro? No powiedz, że zdążę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina,
      dziękuję.
      Jasne,że dasz! cały weekend przed Tobą.
      Ale zrobisz je w dwie godziny.
      Smacznego!

      Usuń
  26. Odpowiedzi
    1. Zapach rzeczywiście mają wspaniały!

      Usuń
  27. o jakie wdzieczne buleczki!

    OdpowiedzUsuń
  28. W sam raz do dzielenia, piękne...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszulo,
      tak pysznie się nimi dzielić.
      Dziękuję.

      Usuń
  29. W takim razie częstuję się. Pyszności! :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. ,,Moje " ulubione bułeczki
    Aniu ,ale one u ciebie żółciutkie , wow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu,
      bardzo się cieszę,że to Twoje ulubione.
      A ja kupuję takie jajka Alu,od bardzo szczęśliwych kur.
      Wszystko z nimi jest pięknie żółte.

      Usuń
  31. Tyle dobroci w tych bułeczkach! I pomysł z suszonymi czereśniami w rumie wyśmienity :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Evitaa,
      tak, to bułeczki pełne dobroci.
      A czereśnie w rumie pasują do nich idealnie.
      Częstuj się!

      Usuń
  32. Piekne, pachnace, a ten dodatek w postaci susznych czeresni z rumu to prawdziwe mistrzostwo swiata!:)
    Slonca zycze!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kachna,
      cieszę się,że Ci się podobają.
      Tak,czereśnie w rumie nadają bułeczkom znakomity ,szlif'.
      Dziękuję!

      Usuń
  33. Suszone czereśnie. No proszę Amber, jak zwykle potafisz mnie zaskoczyć a bułeczki są zaiste wspaniałe na każdą porę dnia :-) Miłej niedzieli Aniu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno,
      tak! Suszone czereśnie są wyjątkowo pyszne.
      Polecam!
      A bułeczki niestety za szybko znikają...
      Serdeczności!

      Usuń
  34. Wyglądają b. apetycznie a do tego te czereśnie z mocą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moni,
      częstuj się aby posmakować.
      Czereśnie tu są ważne...

      Usuń
  35. jakie to cudowne:) muszę wypróbować ten przepis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pensjonarko,
      koniecznie.
      Smacznego bułeczkowania!

      Usuń
  36. te bułeczki nie dość, że sa pyszne , to maja jeszcze jedna ważną cechę, poprawiają humor!
    wiem cos o tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,
      bardzo się cieszę,że tak myślisz.
      Pozdrowienia!

      Usuń
  37. Wyglądają przepysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Co za cudowne połączenie smaków :D U ciebie zawszę można poczęstować się czymś pysznym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu,
      smakują wybornie.
      Dziękuję za miły komentarz.

      Usuń
  39. O tak!!! Te ślimaczki bardzo miłe są do oglądania i do odrywania. Ja z pewnością oderwałabym znacznie więcej niż ustawa przewiduje... Wyznania Francuskiego Piekarza stoją też na mojej półce - przeczytane. Kocham Mayle'a i jego zachwyt nad kuchnią francuską. Cieszę się, że mam znów internet i znów mogę oglądać takie cuda u Ciebie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga,
      te bułeczki odrywa się bez końca...
      Zachwyt nad kuchnią francuską mnie też dotyczy.
      Zwłaszcza,że mogę jej doświadczać że tak powiem u źródeł.
      Wspaniale,że odzyskałaś internet.
      Pozdrowienia!

      Usuń
  40. Nie prowokuj :):):) na widok tych bułeczek jeszcze wszyscy zaczną uroki rzucać , by potem stanąć na drodze kogoś , kto je odczynia :):):)
    A tak poważnie ... po takie bułeczki aż dłonie wyciągają się same ...ta glazura to mistrzostwo świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroki powiadasz...
      Super!
      Polecam Ci je upiec.
      Dziękuję!

      Usuń
  41. Qué delicia, estos enrollados me maravillan, te han quedado preciosos, como siempre unh lujo! un beso

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eva,
      muchas,muchas gracias!
      Besitos.

      Usuń
  42. Uwielbiam te bułeczki, nie przepuszczę żadnej okazji jak widzę je w kawiarni. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drui,
      w kawiarni?
      Przyznam,że ich nie spotkałam.
      Może podobne,ale z pewnością nie te.

      Usuń
  43. są przepiękne :) oprzeć im się nie sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda,
      dokładnie tak.
      Dziękuję.

      Usuń
  44. Ahhh...ależ to musi być śniadanie w takim towarzystwie! Piękny wypiek i słowa mądre. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Katarzynko,
    to było cudowne śniadanie!
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  46. idealne do kawy, początek dnia z taką bułeczką musiał być wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę takie zrobić, bo już kolejny raz do nich zaglądam, kuszą mnie po prostu!

      Usuń
    2. Marta,
      bo są kuszące!
      Polecam Ci je.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu.