piątek, 25 stycznia 2013

Życie od kuchni,kawał zimowego chleba i śródziemnomorska przekąska









Zima trzyma się dobrze.
Wieje,zawiewa i mrozi.
Codziennie pokonuję nowe składy śniegu.
Bezsensownie odkurzam auto.
 I balansuję nim na drodze usłanej zmielonym  brudnym puchem.
Przede mną i za mną inne auta też wpadają w pokrętny taniec.
Wolę patrzeć na biel w polu lub w lesie.
Jest nieskalana.
Ogrzewam się w kuchni.
Spędzam w niej każdą wolą chwilę.
Piekę,gotuję,piję kawę.
Słucham muzyki.
Czytam Białe trufle N.M.Kelby.
Przyjmuję Koleżanki.
Przez okna wyglądam słońca.
Z radością obserwuję mój hiacynt,który codziennie rozwija nowe płatki.
Prowadzę  z J. rozmowy przy winie.
-Na weekend upiekę chleb.
- To będzie taki kawał zimowego chleba?





100% żytni
150 g zakwasu pszennego (dokarmionego ok.10-12 godz. wcześniej)
270 g wody
1 łyżeczka drożdży instant (lub 2 łyżeczki świeżych drożdży, z których wcześniej należy przygotować rozczyn: wymieszać je z niewielką ilością ciepłej wody i mąki, zostawić w cieple, aż "ruszą")
10 g soli (morskiej lub kamiennej gruboziarnistej)
1 czubata łyżeczka miękkiego masła
500 g mąki żytniej (typ 2000)


Wodę wymieszać z zakwasem i drożdżami, dodać masło i sól.
Dodać mąkę i otręby, wymieszać. Wyłożyć ciasto na blat i krótko zagnieść. Ciasto nie będzie lepkie i dość szybko stanie się spoiste.
Przełożyć je do lekko naoliwionej miski, przykryć szczelnie folią i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 2 godz. (powinno podwoić objętość).
Po tym czasie ciasto wyłożyć na blat, delikatnie rozciągnąć dłońmi w prostokąt, zwinąć w rulon i ułożyć w natłuszczonej blaszce, wysypanej otrębami. Ostawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Ciasto ma wypełnić blaszkę ok. 2 cm ponad jej poziom.
Piec rozgrzać do 220 st. C.
Chleb posmarować olejem. Piec w temp. opadającej: 15 min. w 220 st.C i ok 25-30 min. w 190 st. C. Studzić na kratce.

 *przepis na 100% graham z bloga Trufli

Mąkę typu 1850 zastąpiłam żytnią 2000 i zamiast otrębów pszennych dodałam mąkę pszenną 650.
Uformowałam okrągły bochenek i piekłam na kamieniu.




Śródziemnomorska przekąska jest pysznym uzupełnieniem tego chleba.
Rustykalny chleb i prosty dodatek bardzo się lubią.

Oliwki i suszone pomidory z czosnkiem,tymiankiem i oliwą

100 g czarnych greckich oliwek
100 g suszonych pomidorów cherry z oliwy
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki ciemnego kremu balsamicznego
listki tymianku
200 ml oliwy

Oliwki pokroić  na kawałki i włożyć do naczynia.
Dodać pomidory cherry, pokrojony czosnek,krem balsamiczny i tymianek.
Wymieszać,zalać oliwą i odstawić na kilka godzin.
Nakładać łyżką na kromki domowego chleba razem z oliwą.






Smacznego i ciepłego weekendu!




piątek, 18 stycznia 2013

Skorzonera,wędzony czosnek i sól.Zupa dla Alicji











- Ugotuj mi zupę...
Taką prawdziwą,charakterną.
Zupę,która mi coś , powie'.
Nie potrafię ugotować dobrej zupy.
W ogóle jestem z kuchnią na bakier.
Sama wiesz.
Nigdy mnie nie ciągnęło do garnków.
Zawsze byłam ponad domowe sprawy.
Wszyscy mnie wyręczali,podawali,dogadzali.
Żebym tylko szła w tę stronę,jaką dla mnie wymarzyli,wymyślili raczej.
Zwyczajne życie wydawało mi się raczej nudne.
Żyłam w Krainie Czarów.  
Mam sukces, pozycję,swojego coatcha i całą tę resztę.
Ale moje życie...
Nie jestem w stanie pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa,irracjonalny gest.
Potrafię tylko wszystko wykalkulować,zaplanować i zrealizować.
Obawiam się,że poza tym nie kryje się nic nadzwyczajnego.
Żyję na dietetycznym cateringu od dawna.
Nie mam pomysłów i nie chce mi się.
Ugotuj mi zupę...
Zadzwonić przed weekendem?






Zupa ze skorzonery z wędzonym czosnkiem,solą i soczewicą

na dwie,trzy porcje

200 g skorzonery
szalotka
cztery ząbki wędzonego czosnku
100 ml śmietanki kremówki
350 ml bulionu warzywnego
sok i skórka z połowy niepryskanej cytryny
szczypta Espelette
sól i biały pieprz
masło klarowane

pół szklanki czerwonej soczewicy
kilka łodyżek zielonej pietruszki

do podania
płatki wędzonej soli
natka pietruszki
listki lubczyku
świeże chili

Soczewicę opłukać.
Zagotować szklankę wody ,dodać listki zielonej pietruszki i soczewicę.
Ugotować ją do miękkości.
Odsączyć na sitku.
Skorzonerę obrać i włożyć do wody z sokiem cytrynowym,aby nie zmieniła koloru.
Do garnka z grubym dnem włożyć dwie łyżki klarowanego masła,pokrojoną szalotkę i czosnek.
Smażyć chwilę na małym ogniu.
Skorzonerę osuszyć na papierowym ręczniku i pokroić na kawałki.
Wrzucić ją do garnka i dusić razem z szalotką i czosnkiem 10-15 minut.
Wlać bulion warzywny,dodać sól i gotować do miękkości skorzonery.
Zmiksować  na krem,niezbyt dokładnie.
Dodać śmietankę,skórkę z cytryny,biały pieprz i Espelette.
Jeżeli zupa nieco wystygła,podgrzać ją.
Do dwóch misek włożyć po dwie łyżki soczewicy,wlać zupę.
Posypać wędzoną solą i dodać listki natki,lubczyku.







Skorzonerę oswajałam kolejny raz.
To wspaniałe warzywo daje wiele kulinarnych możliwości.
A jest takie nieznane,niepopularne.
Tym razem wciągnęłam w to Magdę.
Wykonałyśmy ,duet na skorzonerę'.







Częstujcie się zupą dla Alicji.
Jej smakowała.




sobota, 12 stycznia 2013

Zgoda na siebie.A w kuchni harmonia. Ragu z dzika i pappardelle








Kiedyś starała się nikomu nie sprawiać sobą kłopotu.
Ten wzór z dzieciństwa nosiła w sobie jak trudny bagaż.
I długo się od niego uwalniała.
Teraz wie,że to było wbrew sobie .
Wydaje jej się,że z czasem pozbyła się skrajnych emocji.
Dotąd były z nią każdego dnia.
Nabrała dystansu.
Na pewno chciałaby być bardziej otwarta i tolerancyjna.
Dawać innym więcej wolności...
Cały czas poszukuje bezpiecznej równowagi.
Lubi ludzi skomplikowanych i myślących.
Prawdziwych.
Takich,którzy wyjaśniają dlaczego...
Starych znajomych traktuje z dużą wyrozumiałością.
Potrafi więcej im wybaczyć,bo wie na co ich stać.
Do nowych ma większy dystans.
Często nie sprawdzają się i są powierzchowni.
Czuje się szczęśliwa.
Nie ma do siebie pretensji.
Jest w Niej zgoda na siebie.





Do przygotowania tego dania potrzebny jest czas,cierpliwość i wino.
Jednym słowem harmonia.
Zaraz na początku otwieram butelkę czerwonego wina.
Przyznaję,że mam słabość do rioji...
Napełniam kieliszek i przystępuję do pracy.

Ragu z dzika
dla dwóch osób

600 g mięsa z łopatki dzika
pół butelki czerwonego wina
dwie gałązki selera naciowego
10 francuskich cebulek mini
marchewka
trzy ząbki czosnku
puszka pomidorów pelati
kilka świeżych liści laurowych
1 peperoncino
sól morska i pieprz w ziarnkach
oliwa EV
świeże zioła: tymianek,rozmaryn,szałwia

Mięso kroję na małą kostkę.
Tak samo marchewkę i seler naciowy.
Na patelnię wlewam trochę oliwy.
Ząbki w łupinach zgniatam nożem i wrzucam na oliwę.
Dodaję marchewkę ,seler i obrane cebulki.
Mieszam i podsmażam kilka minut.
W garnku z grubym dnem podsmażam na oliwie mięso dzika tak aby było zrumienione.
Dodaję zawartość patelni.Pomidory pelati.
Wlewam pół butelki wina.
Dokładam liście laurowe,pieprz w ziarnach, peperoncino i listki ziół.
Przykrywam i gotuję na najmniejszym ogniu ok. dwie godziny.
Na końcu solę i doprawiam pieprzem.

Kiedy mięso wydziela przyjemne aromaty,zabieram się za makaron.
Towarzyszy mi drugi kieliszek wina...





Pappardelle
 dla dwóch osób

300 g mąki 00
dwa jajka
trzy łyżki oliwy EV,dodałam aromatyzowaną szałwią
szczypta soli
woda
mąka do podsypywania

Wszystkie składniki,oprócz wody łączę na blacie i zagniatam ciasto.
Jeżeli nie chce się połączyć,dodaję nieco wody.
Wyrabiam podsypując mąką aż będzie gładkie i elastyczne.
Zawijam ciasto w folię i zostawiam na 15 minut aby odpoczęło.
Potem dzielę na dwie części i z każdej wałkuję placek,oprószając mąką.
Zwijam placki w rulon i kroję szerokie pasma.
Pappardelle powinny mieć ok. 1 cm szerokości.
Gotuję al dente w osolonym wrzątku.
Odcedzam i od razu podaję z ragu z dzika.
Otwieramy też drugą butelkę rioji.
Aby zachować harmonię...





Harmonii na weekend Wam życzę!

piątek, 4 stycznia 2013

Czas na pierogi.Cytrynowe z kozim serem








Lubię ...
usypać górkę mąki.
Dodać jajka,
oliwę,
sól.
Albo samą ciepłą wodę
lub mleko.
Czasami masło.
Tylko tyle by powstało ciasto.
Szczególne,
sprężyste,
gładkie.
Idealne na makaron lub pierogi!
Tym razem na pierogi.
Wałkuję cieniutkie jak pergamin placki.
Wykrawam kółka.
Nakładam w sam środek pyszne nadzienie.
Lepię.
Mogę lepić i lepić.
Wałkować i wałkować.
To mój czas.
Na piękne myśli.
Rozmowę ze światem.
I ze sobą.
Na pyszne pierogi!










Cytrynowe pierożki z kozim serem
Lemon and goat's cheese ravioli

porcje dla 4 osób

Ciasto
3 łyżki oliwy
3 jajka z wolnego wybiegu
330 g mąki 00 plus do podsypania
1/4 łyżki kurkumy
starta skórka z trzech cytryn
semolina

Wymieszać oliwę z jajkami.
Dodać mąkę,skórkę z cytryn i kurkumę.
Mieszać za pomocą miksera lub wyrabiać ręcznie aż wszystkie składniki się połączą a ciasto będzie gładkie.
Zawinąć je w folię i trzymać w lodówce 30 minut lub do dwóch dni.
Blat podsypać mąką. Brać po kawałku ciasta i wałkować placki.
Kiedy wszystkie arkusze ciasta są już rozwałkowane,przykryć je wilgotnym ręcznikiem,żeby nie wyschły.

Nadzienie
300 g świeżego koziego sera
1/3 łyżki soli Maldon
szczypta chilli
czarny pieprz
jajko z wolnego wybiegu,rozkłócone

Połączyć składniki nadzienia, dodać jajko i wymieszać je za pomocą widelca.

Z ciasta wykrawać kółka,na środek kłaść nadzienie.
Przykryć drugim kółkiem ciasta i sklejać.
Układać na tacy lub ściereczce posypanej semoliną.
Pozostawić do wyschnięcia na 10-15 minut.
Gotować pierożki 2 - 3 minuty,żeby były al dente.

Do podania
2 łyżki czerwonego pieprzu,pokruszonego
1 łyżka posiekanego estragonu
skórka z jednej cytryny lub sok z cytryny
olej rzepakowy

Połączyć wszystkie składniki.
Można dodać sól.
Odstawić.
Polać ugotowane pierożki i podawać.







Pierogi lepiłyśmy razem z Kasią ,która prowadzi blog W Krainie Smaku.
Bardzo jestem ciekawa Jej pierogowych poczynań.


Ja wybrałam przepis ze wspaniałej książki  Plenty Yotama Ottolenghi.
Autor jest jednym z moich ulubionych kulinarnych szefów.
Podziwiam Jego sposób patrzenia na kuchnię, zestawiania składników i tworzenia dań.
Niewymuszony,nieprzekombinowany.
A doskonale prosty.

Wszystkiego smacznego!

niedziela, 30 grudnia 2012

Każda chwila jak klejnot...30! TU i TAM





Trzysta sześćdziesiąty piąty.
Jutro trzysta sześćdziesiąty szósty dzień roku...
Zegar przyspieszył.
Rozmyślamy.
Reasumujemy.
Załatwiamy ostatnie sprawy.
Chcemy zdążyć.
W Amazonii żyje plemię,któremu obce jest pojęcie czasu.
Nikt nie liczy ile ma lat.
Nie wiedzą co to pośpiech ani spóźnienie.
Czy to może być recepta na szczęście?
Dla Anny-Marii i dla mnie poczucie upływu czasu stało się źródłem wspólnej radości.
Czekając na koniec Starego i początek Nowego pijemy drinki.
Życząc Wam szampańskiego sylwestra i udanego 2013 roku!













Otworzyłam nowy kalendarz na 2013 rok...
Czyste kartki pachnące drukiem.
Dużo miejsca na notatki,myśli i przepisy zbierane gdzie się da.
Mam nadzieję wpisać do  niego wiele miłych i dobrych planów.
Mam na co czekać.
A pierwsze notatki zrobię zaraz w pierwszy dzień roku.
Zaplanowane już wyjazdy.
Spotkania.
Każda chwila jest dla  mnie jak najpiękniejszy klejnot.
Podziwiam każdą z nich .
Zapiszę je wszystkie w nowym kalendarzu.
Chwilo trwaj!








Grog z granatów z cydrem

na dwie szklanki
pestki z dojrzałego granatu
2 łyżki syropu z granatu - grenadiny
pół szklanki rumu
200 ml cydru jabłkowego
sok z cytryny i otarta skórka
laska cynamonu

Pestki granatu rozłożyć do szklanek.
Grenadinę,cydr,rum i cynamon wolno gotować.
Odstawić z ognia,dodać sok i otartą skórkę z cytryny.
Odstawić do wystygnięcia.
Przecedzić grog do szklanek i udekorować ,chmurkami' z karmelu.

Karmelowe ozdoby
Na rozgrzaną patelnię wysypać brązowy cukier.
Kiedy się roztopi,wylać go na papier do pieczenia i np.widelcem cienko rozprowadzić.
Zostawić do zastygnięcia.
Udekorować szklanki z grogem.






Pomarańczowy drink

na dwa kieliszki
200 ml białego wermutu
100 ml likieru pomarańczowego
po dwa plastry czerwonej pomarańczy - u mnie sycylijskie tarocco

Wermut i likier pomarańczowy zmieszać w szejkerze i wstawić do lodówki.
Pomarańczę obrać ze skóry i wyfiletować - dokładnie usunąć wszystkie błonki.
Wrzucić plastry tarocco do kieliszków i zalać schłodzonym alkoholem.







Ostatni post 2012 roku .
 Nowe już za progiem...
 2013 rok niech będzie wyjątkowy!

sobota, 22 grudnia 2012

Opowieść Wigilijna i świąteczny pudding







Szalone tempo świata za drzwiami.
We mnie i w moich Bliskich coroczna powtarzalność.
Dom pachnący sprzątaniem.
Lasem.
I wigilijnym gotowaniem.
Poranna krzątanina.
Ustrojone drzewko.
Jemioła pod sufitem.
Radosne głosy.
Duży stół.
Biały obrus.
Opłatek i siano.
Kremowa zastawa.
Świece.
Wspólna tajemnica na twarzach...
Góra prezentów.
Dwanaście potraw.
A może więcej...
Tradycja i smaki ze świata.
Świąteczny pudding.






Świąteczny pudding z rumem i sosem  brandy

25 dkg posiekanych daktyli
10 dkg płatków migdałowych
10 dkg suszonej żurawiny
pół szklanki ciemnego rumu
15 dkg miękkiego masła
2 łyżki skórki pomarańczowej
1 szklanka drobnego brązowego cukru
3 jajka
1 szklanka pokruszonej drożdżówki lub chałki - lekko czerstwej
1 szklanka mąki tortowej
1 łyżeczka sody

Daktyle i żurawinę zalać rumem na całą noc.
Masło i cukier zmiksować mikserem na krem.
Mieszając dodawać jajka i mąkę.
Potem drożdżówkę i sodę.
Następnie skórkę pomarańczową,płatki migdałów i owoce namoczone w rumie- całą zawartość razem z alkoholem.
Wymieszać.
Formę do puddingu wysmarować masłem i wyłożyć masę puddingową.
Przykryć pokrywką.
W dużym garnku zagrzać taką ilość wody,aby sięgała do połowy formy z puddingiem.
Gotować na średnim ogniu 3 godziny.
Formę z puddingiem wyjąć z naczynia z wodą i zostawić na 10 minut.
Otworzyć formę a pudding wyłożyć na talerz.
Polać sosem i jeść ciepły.
Puddnig dobrze smakuje też na zimno.
Podaję go wtedy z ciepłym sosem.

Uwaga! jeżeli nie macie specjalnej formy do puddingu, masę można wyłożyć do dowolnej formy,którą należy przykryć papierem do pieczenia,zawinąć w folię i obwiązać sznurkiem.
Gotować pod przykryciem.





Sos brandy

250 ml śmietanki
pól szklanki drobnego brązowego cukru
3 dkg masła
kieliszek brandy

Śmietankę,cukier i masło rozpuścić w garnku na małym ogniu.
Gotować aż wszystko nieco zgęstnieje.
Wlać brandy,wymieszać i zdjąć z ognia.
Sos można przechowywać kilka dni w lodówce.
Przed podaniem podgrzać.






Spokojnych,pysznych i szczęśliwych świąt!

środa, 12 grudnia 2012

Mały Świat i ser na drogę. Wytrawny sernik w zimowej szacie







Mały Świat...
Dom samotny ale ciepły.
Ogród uśpiony.
W bieli.
Pies witający mnie ,dzikim tańcem'.
Znajome i bliskie ścieżki.
Prości uśmiechnięci Ludzie.
Opowiadają mi historie z Małego Świata.
Pytają o mój Wielki Świat.
Pakuję jajka z Panią Kazią.
Częstuje mnie drożdżowym plackiem.
Obok stawia szklankę herbaty z cytryną.
Obie tęsknimy za wiosną...
Dostaję wiejski ser na drogę.
-Będzie na sernik.
Wracam do Wielkiego Świata.
Piekę sernik...








Sernik z suszonymi pomidorami,oliwkami i czarnym sezamem

proporcje na tortownicę o średnicy 20 cm

spód
100 g mąki wieloziarnistej - użyłam Lubella
100 g otrębów owsianych
50 g pokruszonych płatków migdałowych
100 g masła schłodzonego
łyżka czarnego sezamu
szczypta soli i pieprzu

Mąkę,otręby,płatki migdałów i sezam wsypałam do miski.
Dodałam szczyptę soli i pieprzu.Wymieszałam.
Dodałam masło pokrojone w małe kostki.
Zrobiłam kruszonkę.
Boki formy na sernik wysmarowałam masłem.
Spód wykleiłam kruszonką.
Wstawiłam do lodówki.

Masa serowa

700 g tłustego sera
100 g sera z niebieską pleśnią
2 jajka
garść suszonych pomidorów pokrojonych
garść czarnych oliwek pokrojonych
garść płatków migdałowych
2 łyżki czarnego sezamu
1 łyżeczka pieprzu cayenne
sól i czarny pieprz do smaku

Piekarnik nagrzałam do 150 st.C.

Do misy wrzuciłam sery,płatki migdałowe,jajka,pieprz cayenne.
Wymieszałam za pomocą mieszadła miksera.
Dodałam pomidory,oliwki,czarny sezam.Włączyłam mieszanie.
Dosmaczyłam solą i czarnym pieprzem.
Masę serową wyłożyłam na spód wyjęty z lodówki.
Wyrównałam wierzch i wstawiłam do pieca.
Piekłam 1 godzinę.
Zostawiłam sernik w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami do ostudzenia.
Wstawiłam na noc do lodówki.








Sernik polecam jako lekkie danie z ulubioną sałatką.
I kieliszkiem wina .
Można go zabrać do pracy.
Do znajomych na wspólną kolację.
Możliwości jest wiele...
Smacznego!


* Inspiracją był ten przepis.
Zmieniłam proporcje, składniki spodu i masy serowej.