środa, 17 sierpnia 2011
Niech żyje koza! Śniadanie na trawie. Zioła, kozi ser i oliwa.
Sąsiadce zachorowała koza...Oj zmartwiłam się wielce,bo kozie mleko bardzo mi smakuje.
Robię z niego twarożki i jogurt.
Koza pasie się na naszej łące.Trawę ma piękną,soczystą.I ekologiczną.
Wezwaliśmy lekarza.Zbadał,obejrzał.Pomacał kozi brzuch i wymiona.
-Niestrawność! ma wzdęty brzuch.Przeżarła się.A może najadła zbyt mokrego.
Wlał jej jakąś miksturę do pyska.Koza zatrzęsła bródką.Brrrrrr!
-Musi odpocząć do jutra -zawyrokował pan doktor.
Ale jak wytłumaczyć to kozie? Ona ciągle skubie,przeżuwa...
Koza poszła do obórki.Czekamy do jutra.
Nazajutrz wieczorem przychodzi Sąsiadka z...wielkim słojem koziego mleka.Niech żyje koza!
Śniadanie na trawie.
Wyczekane ciepło i słońce.Bez tego nie mogło się udać.
Późne delektowanie się tym,co pyszne i proste.Ser.Zioła.Oliwa.
Ziołowe kozie serki
serek I
trzy łyżki posiekanego :tymianku,szałwii i mięty
serek II
trzy łyżki posiekanego: rozmarynu,majeranku,natki pietruszki
kolorowy pieprz
oliwa z trawą cytrynową i pieprzem
ząbek czosnku - ewentualnie
ocet balsamiczny sherry
Serki kozie,własnej roboty - tu przepis lub kupne obtoczyć w ziołach i w kolorowym pieprzu utartym w moździerzu.Ułożyć w naczyniach i delikatnie zalać oliwą.Można dodać roztarty ząbek czosnku.Skropić octem balsamicznym.Odstawić na noc w chłodne miejsce - spiżarnia,górna półka lodówki.
Oliwa z trawą cytrynową i kolorowym pieprzem
Do szklanej butelki wsypać ziarenka kolorowego pieprzu,włożyć świeżą trawę cytrynową i zalać oliwą.Odstawić do maceracji na tydzień.
Proste smaki.Ulubione pieczywo.Letnie śniadanie.
czwartek, 11 sierpnia 2011
W ramionach lata.Malinowe lody Pawlova.
Zachłystuję się latem.A ono bierze mnie w ramiona.
Na wsi wszystkie jego uroki mają inny wymiar.Są bliżej mnie,bardziej namacalne.
Wychodzę rano w piżamie w ogród pełen rosy.
Na liściach wiszą jej duże krople.
Świat jeszcze w półśnie.Wolno budzi się,aby powitać nowy dzień.
Jest tak uroczyście cicho...
Ale zaraz ten poranny spokój zamieni się w codzienną krzątaninę ludzi,zwierząt i roślin.
Wszyscy otrzepiemy ostatnie krople rosy i popatrzymy w niebo.Czy podaruje nam dzisiaj słońce?
Czy poczęstuje kolejną porcją deszczu?
Wszystko jedno. I tak lubię lato.
Tutaj na wsi szczególnie szybko mi ono umyka. Tyle się dzieje.
W spiżarni pysznią się słoiki z marmoladą z papierówek z tequilą .Właśnie dostawiłam nowe z konfiturą z ostatnich wiśni z amaretto.
Zaczynają dojrzewać późniejsze jabłka.
Kwitną słoneczniki.
Na łące młode bociany trenują loty.Szykują się do dalekiej podróży.
Na polach intensywnie pracują kombajny.Późne żniwa.
Letnie dni galopują.Jeszcze nigdy nie udało mi się ich zatrzymać.A Wam?
Malinowe lody Pawlova
Lody
500ml śmietany kremówki
250 ml tłustego mleka
100g cukru pudru
szczypta soli
1/2 łyżeczki esencji waniliowej
6 żółtek
Mleko,śmietankę,wanilię, i sól umieścić w garnku o grubym dnie.Postawić na średnim ogniu i wolno gotować aż płyn stanie się gęsty.Wystudzić..Żółtka ubić.Wlać kilka łyżek gorącej masy,wymieszać aby składniki się połączyły.Przelać przez sito.Wystudzić.Obie masy połączyć.Wlać do naczynia,w którym będą się mrozić.Wstawić do zamrażalnika.Po godzinie dokładnie wymieszać.zamrażać.Po 90 minutach wymieszać.Wstawić do zamrażania na kolejne 200 minut.Wyjąć,ostatni raz wymieszać i wstawić do zamrażarki najlepiej na noc.
Beza
białka z 4 dużych jaj
250g drobnego cukru
2 łyżeczki skrobi kukurydzianej
1 łyżeczka białego octu winnego
kilka kropli ekstraktu waniliowego
Ubić białka z octem na półsztywno.Stale ubijając dodawać po łyżce cukru.Ubijać aż piana będzie sztywna.Dodać pozostałe składniki.Delikatnie wymieszać i wyłożyć na papier do pieczenia ,który umieśćic na blasze.Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st.C i zaraz obniżyć temperaturę do 150 st.C.Piec godzine lub trochę dłużej.Zostawić do ostygnięcia.
przepis N.Lawson
Sos malinowy
200g malin
50g cukru pudru
1 łyżka soku z cytryny
Maliny umieścić w naczyniu,polać sokiem z cytryny i posypać cukrem.Odstawić na kilka minut do maceracji.Potem przetrzeć przez gęste sito aby oddzielić pestki.
Do sporego pojemnika - ok.2 litry,pokruszyć część bezy,polać sosem malinowym,nałożyć warstwę lodów.Warstwy powtarzać aż skończą się składniki.Wszystko razem wymieszać.Zamrażać minimum 4 godziny przed podaniem.Podawać z sosem malinowym.
Są to jedne z najlepszych lodów,jakie do tej pory zrobiłam.Chrupka beza doskonale połączyła się z lodowym kremem.A kontrast z sosem malinowym okazał się idealny.
Inspiracją był przepis David'a Lebovitz'a z książki The Perfect Scoop.
sobota, 6 sierpnia 2011
Wsi spokojna...Pizza rustykalna.Najprościej.
Przyjechaliśmy pomieszkać na wsi.Odkurzyliśmy nasz dom.
Anioły spoglądają na nas jakoś weselej.Deski podłogowe skrzypią o wiele radośniej.
Cały dom śpiewa!
Okiennice otwarte na oścież.Wpuszczają słońce do środka,grzeją ściany.
Upijamy się przyrodą.Spacerujemy.Biesiadujemy w ogrodzie.
Nocą szczekają psy.Wszystkie naraz.Wieczorami rechoczą żaby. Bladym świtem pieją koguty.
Fascynujące koncerty.Chłoniemy każdy z nich jak najpiękniejszą muzykę.
Przed nami miesiąc wiejskiej sielanki.Odwiedziny Bliskich i Przyjaciół.
Ale i czas przetworów.Gromadzenia zapasów na zimowy czas. I praca w ogrodzie.
Jadamy najprościej.
Rustykalna pizza z cukinią,serem,karmelizowaną cebulą i ziołową solą morską
Młoda cukinia z cienką skórką pokrojona w plasterki
100g sera z niebieską pleśnią pokruszonego na kawałki
Karmelizowana cebula
3 duże cebule,używam białą
ziołowa sól morska i biały pieprz
1 łyżka białego kremu balsamicznego
2 łyżki oleju ryżowego
Cebule obrać i pokroić w plasterki.Na patelni rozgrzać olej,dodać cebule,posolić i dusić kilka minut.Dodać krem balsamiczny i biały pieprz.Wszystko razem dusić ok.5 minut.Zdjąć z płyty.
Ciasto na pizzę
250g mąki,użyłam włoską na pizzę
150ml ciepłej wody
1/2 saszetki drożdży instant
1/2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka soli
1 łyżka oliwy
Drożdże wymieszać z cukrem i wodą.Przykryć i odstawić na 10 minut.
Mąkę przesiać na stolnicę,wymieszać z solą i oliwą.Dodać rozczyn drożdżowy.Zagnieść elastyczne i gładkie ciasto.Uformować je w kulę,włożyć do miski,przykryć do wyrośnięcia na ok.1 godzinę.
Ciasto wyjąć na blat.Uformować ręcznie owalny placek,ewentualnie cienko rozwałkować.Przykryć ściereczką na 15 minut.
Piekarnik nagrzać do temperatury 200 stopni C.
Ciasto wyłożyć na papier do pieczenia,posmarować oliwą i wyłożyć wszystkie składniki.Posypać solą ziołową.Wyłożyć na blachę do piekarnika i piec ok.25 minut.
Wyjąć,podawać z oliwą np.czosnkową ,ziołową, chilli.
Ziołowa sól morska
gruba sól morska - taką lubię najbardziej
suszone zioła;bazylia,natka pietruszki
suszone warzywa:czosnek w płatkach,chilli,pomidory
Zioła i warzywa rozetrzeć w moździerzu niezbyt dokładnie.Połączyć z solą morską.Przesypać do szczelnego pojemnika i odstawić na kilka dni,aby wszystkie składniki dobrze się ze sobą połączyły.
Prosto,letnio,swojsko.
Lubicie tak?
wtorek, 2 sierpnia 2011
Sycylijskie manewry.Rodzinne smakowanie.
*
Sycylia.Kuchnia Śródziemnomorza.
Słoneczna,aromatyczna i bogata.Wspaniała!
Zwłaszcza w taki czas.Nieudane lato.
Nasze rodzinne biesiadowanie. Wspomnienia po sycylijskiej podróży K.,G. i H.
Sycylijskie manewry.
Antipasti
Obowiązkowe wprowadzenie do głównego posiłku,jakim jest obiad.Bogate w smaki i aromaty.
Mają zaostrzyć apetyt,pobudzić kubki smakowe tak,aby dalsze jedzenie było jeszcze większą przyjemnością.
Czas na barwne opowieści z podróży.
Deska włoskich wędlin
mortadela,coppa,salame milano,prosciutto i parmezan z pieprzem
Caponata
ciepła przekąska
Cebula,seler naciowy,bakłażan,pieczona papryka,pomidory,oliwki,rodzynki moczone w occie z czerwonego wina,anchois i orzeszki piniowe.
Focaccia
Rozmaryn,gruba sól morska,pomidorki i anchois.
Parmingiana
Wspaniałe zestawienie bakłażana i pomidorów z ogromną ilością parmezanu.Zapieczone w piecu.
Portata principale.Danie główne.
Spaghetti al tonno con limone
przepis cytuję za K.
tuńczyk w kawałkach w sosie własnym
cebula
oliwa z oliwek
cytryna
orzeszki pistacjowe pokruszone
Na pesto:
bazylia (1 krzaczek albo wielka męska garść)
orzeszki pinii
parmiggiano reggiano (garść)
oliwa z oliwek
1 ząbek czosnku
sól morska gruboziarnista
Przygotowujemy pesto w moździerzu i odstawiamy na przynajmniej 1h, by się przegryzło - najpierw należy utrzeć czosnek z solą, a potem dodać w kolejności: bazylię, orzeszki i parmezan, oliwę. Pamiętajmy, że pesto w tym przepisie ma być tylko dodatkiem, a nie dominantą, dlatego zależnie od liczby porcji modyfikujemy proporcje składników (1 krzak bazylii na 3-4 os. wystarczy, zwykle jest to proporcja dla 2 osób).
Na patelni na letnią oliwę wrzucamy cebulę, by się zeszkliła, ale nie zbrązowiała. Po zeszkleniu dorzucamy odsączonego tuńczyka i staramy się go za bardzo nie rozdrobnić. Gdy wszystko się nieco podgrzeje i przegryzie dolewamy sok z cytryny (do smaku, jak kto lubi, ja lubię kwaśnoooo), dusimy wszystko aż do ugotowania się makaronu al dente, by cytryna z oliwą i sokami z tuńczyka stworzyły sosik.
Gorący odcedzony makaron* mieszamy z uprzednio przygotowanym pesto, by pesto dokładnie pokryło makaron, następnie wrzucamy ten makaron na patelnię z gorącym sosem. Dokładnie mieszamy i łączymy ze sobą.
Podajemy posypane pokruszonymi orzeszkami pistacjowymi.
* został wykorzystany makaron casarecce siciliane
I mamy wszystko to, z czym kojarzy się Sycylia - makaron, tuńczyka, cytrynę oraz pistacje.
*
I sycylijskie wina.Wyjątkowe.
Nie sposób pominąć wpływu Etny na ziemię,która rodzi tu wspaniałe szczepy.
Winnice rozpościerają się do wysokości 800-900m n.p.m.
Wino jest mocne,wyraziste.
Deser był wyjątkowo pyszny -panna cotta z sosem z czarnej porzeczki.Niestety nie sfotografowałam.Z emocji.Zachwycona smakami Sycylii...
H. najmłodsza smakoszka w naszej rodzinie.
Kulinarny gust kształtowany od urodzenia.
*zdjęcia z Sycylii K.i G.
Z czym Wam kojarzy się Sycylia?
środa, 27 lipca 2011
O zielonym groszku z czułością.13! TU i TAM.
Kolory.
Zielony.
Powiadają, że zielony jest kolorem nadziei. I symbolem nowego. Każde nasze spotkanie z Anną-Marią w TU I TAM zawsze budzi nadzieję. Na coś wyjątkowego, innego, nowego. Z nadzieją czekamy na ten moment, gdy możemy nareszcie zobaczyć co zrodziło się w naszych kuchniach. Prawdą jest bowiem, iż "nadzieja przychodzi do człowieka z drugim człowiekiem".*
Dziś, ukryta w ziarenkach zielonego groszku, porusza naszą wyobraźnię i pozwala kiełkować kolejnym pomysłom. Co z nich powstało?
Zobaczcie. Z nadzieją zapraszamy na nasze spotkanie z zielonym groszkiem. * Dante Alighieri
Zielone strączki.Zielone kuleczki.
Zrywane prosto z tyczek.Albo z płotu.
Kiedy kuleczki jeszcze niedojrzałe,zjadane łupiny.W całości.Jakie słodkie!
Kiedy łupiny pęcznieją,zielone kuleczki są już gotowe do chrupania.
Wiercą się w środku i czekają.Na dziecięce rączki i usta.
Dziewczynki siedzą w warzywniaku pod tyczkami z groszkiem.Są ubrane w kolorowe sukienki.
Małymi rączkami zrywają zielone strączki.Łupiny łatwo pękają i zielone kuleczki lekko spadają do ust.
Kiedy dziewczynki napełnią swoje buzie,kuleczki wkładają do słoika.
Zaniosą je do kuchni.Będzie groszek na letni obiad.
Nie zrywam już groszkowych strączków prosto z tyczek.
A jedna z małych dziewczynek mieszka daleko w świecie.
Ale z czułością wspominam groszkobranie.
I tamten letni czas.I groszek na obiad.
Zielone kuleczki często goszczą w mojej kuchni.Traktuję je bardzo czule.
Mus z zielonego groszku z zielonym sosem
500g zielonego groszku w łupinach
250g śmietany kremówki
pół łyżeczki do kawy agaru
kieliszek białego wina
łyżeczka soku z limonki
sól,biały pieprz
skórka z limonki
Groszek wyłuskać ze strączków.Opłukać na sicie.Osuszyć.
Gotować na parze 10-15 minut.Wrzucić do pojemnika blendera.Dodać wino,sok z limonki,sól i pieprz.Razem zmiksować.
Śmietanę ubić.Dodać do groszku agar,wymieszać.Dodać śmietanę.Delikatnie wymieszać.Ewentualnie doprawić solą i pieprzem.
Pojemniki wysmarować neutralnym smakowo olejem,np. ryżowym.Nałożyć mus.Przykryć folią i odstawić do lodówki aby masa zastygła.
Zielony sos
100g groszku ugotowanego na parze
50ml śmietanki
łyżeczka do kawy pasty wasabi
sól
Groszek zmiksować ze śmietanką i wasabi.Doprawić solą.
Mus podawać udekorowany paseczkami skórki limonki,z zielonym sosem i kuleczkami groszku.
środa, 20 lipca 2011
Kuchnia sezonowa? Desery lata.
Gotować sezonowo.Kuchnia sezonowa.
Czyli wykorzystywanie tylko takich składników,które w konkretnym czasie można kupić na straganie koło domu,u zaprzyjaźnionego rolnika,na targu.
Niestety,to nie całkiem moja kuchnia.
Gotuję prawie sezonowo jedynie latem.Wtedy moje zakupy ograniczają się prawie do rodzimych produktów. Prawie,bo nie mogę odmówić sobie melona,świeżej jalapeno czy mango .
Bardzo lubię długie wędrówki wśród straganów pełnych owoców i warzyw.Delektowanie się tym widokiem.I wąchaniem ich.Tak! Uwielbiam zapach dojrzałych pomidorów i soczystych brzoskwiń.
W mojej kuchni nie stawiam jednak ograniczeń,nie trzymam się kurczowo myśli,że ziemniaki i pomidory muszą być koniecznie polskie.W związku z tym jedzone tylko w sezonie.Tu i teraz.
Za bardzo kocham słoneczne klimaty w środku zimy.Chcę mieć lato cały rok!
W mojej kuchni, w moim domu.
Odrzucam zatem ideę kuchni sezonowej.Nie znoszę ograniczeń.
Pokarmy lata to u mnie arbuz i maliny,fenkuł i bób,awokado i zielony groszek.
I zapraszam na desery lata.Nie tylko sezonowo.
Karmelizowane morele z miodowym mascarpone
morele
serek mascarpone
cukier trzcinowy jasny
sok i skórka z cytryny
miód kwiatowy,u mnie z orchidei*
kieliszek rumu
listki mięty i melisy
dwie łyżki masła klarowanego
Morele przekroić na pół,wyjąć pestki.Każdą połówkę posypać cukrem.Na patelni rozgrzać masło.Położyć morele.Podgrzewać aż cukier się rozpuści.Podlać rumem..Wyłączyć grzanie.
Serek mascarpone wymieszać z miodem i łyżeczką soku z cytryny.Listki mięty i melisy posiekać.
Na talerzu ułożyć połówki moreli.Na każdej położyć serek mascarpone,listki ziół i paseczki skórki cytrynowej.Podlać sosem z patelni.
* miód pochodzi z Doliny Orchidei w Cilento we Włoszech.
Maliny,porzeczki i borówki w galaretce z różowego wina
dojrzałe owoce
wino różowe półwytrawne lub półsłodkie
szczypta agar-agar
cukier z wanilią
Owoce przebrać i umieścić w pucharkach,przykryć folią i wstawić do lodówki.Wino wlać do garnka i podgrzać,dodać cukier z wanilią do smaku.Zestawić z ognia. Dodać agar-agar i wymieszać.Przestudzić.Zalać owoce i wstawić do lodówki,aby wszystko zastygło.
Jakie jest Wasze zdanie na temat kuchni sezonowej?
czwartek, 14 lipca 2011
Wszystko naraz.A w kuchni klasyka.Galette.
Telefon od Przyjaciółki,że spotkanie prawie gotowe i mam pakować walizkę.
Zaprzyjaźniona Gospodyni dzwoni,że ogórki i jaja do odebrania.
W składziku przy tarasie porzeczki do przerobienia. Na konfitury.
W kuchni kończę chutney z mango i chilli.
Na stole porozkładane książki.Wybieram ,które będę czytać najpierw.
W ogródku kosiarka na środku.Gotowa do koszenia.
Córka właśnie leci z Moskwy do Warszawy.I jakoś mi nieswojo.
Mam zamiar umyć ogromne okno w mojej kuchni.
Wszystko dzieje się naraz.
Postanawiam to ogarnąć.Robię latte.Siadam na tarasie.
Buduję Plan Działania.Plany nigdy nie były moją mocną stroną.
Może teraz zadziała? Muszę spróbować,kiedy wszystko dzieje się naraz.
I postanawiam zrobić ...coś nowego.Genialne.Oderwę się od wszystkiego naraz.
Nowe mnie wybawi.Pomoże opanować chaos.
Nowe tylko z nazwy,bo jednak stawiam na znane stare.
Na klasykę.
Galette z kurkami,kozim serem i tymiankiem
Ciasto:
250g mąki
125g masła schłodzonego
1 łyżeczka drobnej soli
50 ml bardzo zimnej wody
Mąkę wysypać na blat i zrobić wgłębienie.Włożyć tam masło pokrojone w kostkę,sól i jajko.Połączyć wszystkie składniki.Zagniatać i wlać wodę.Zagnieść razem z ciastem.Wyrobić wszystko na gładką masę.Uformować ciasto w kulę ,zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki.
Farsz z kurek,koziego sera i tymianku:
500g kurek
2 słodkie cebule
sól,pieprz,olej i masło
ser kozi dobrej jakości, raczej twardy
tymianek
Kurki oczyścić.Cebule pokroić w półkrążki.Na rozgrzaną patelnię wlać łyżkę oleju i łyżkę masła.Kiedy tłuszcz będzie gorący,wrzucić kurki.Smażyć na ostrym ogniu kilka minut.Przełożyć do innego naczynia.
Na tej samej patelni rozgrzać następną porcję oleju i masła,wrzucić cebule i dusić na średnim ogniu,aż będą miękkie.Wyłączyć grzanie.Do cebuli dodać kurki.Posolić i popieprzyć.Wymieszać.
Zostawić do przestygnięcia.
Piekarnik nagrzać do temp.190 stopni C.
Ser kozi pokroić w kostkę.Z gałązek tymianku oderwać listki.Dodać do przestygniętych kurek i wymieszać.
Na blachę położyć papier do pieczenia.
Wyjąć ciasto z lodówki i rozwałkować je na grubość 3mm.Przełożyć na papier.Na ciasto wyłożyć farsz,zostawiając kilka cm brzegu.Brzeg zawinąć do wewnątrz.Blachę wstawić do piekarnika i piec 30 minut,aż ciasto się zrumieni.
Podawać gorące.Polewać na talerzu oliwą.U mnie ostra z chilli.
Zastanawiam się,czy Wy często macie wszystko naraz?
U mnie zdarza się to niestety/stety często.
Niestety,bo mam chaos.Stety,bo to mnie dopinguje i jest źródłem twórczych działań.
I tak naprawdę lubię wszystko naraz.
.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



