czwartek, 7 lutego 2013

Jak karnawał to...Cenci con amaretto! Dla Joli









Zamieszanie od rana!
Przygotowany stół,stolnica,wałek.
Mąka , jajka, puder.
Butelka oleju i garnek.
Płyta Miles'a Davis'a i butelka Marsali.
Śnieg za oknem...
A w kuchni karnawał!
Radosne wałkowanie,smażenie...
Cukier puder wszędzie.
Kieliszek Marsali.
I kubek kawy.
Talerz cenci.
Znikają jeden po drugim.
Cieniutkie i chrupiące.
Migdałowa mąka i likier amaretto.
Cenci con amaretto!





Cenci podobnie jak nasze faworki przygotowuje się w okresie karnawału.
Królują   w całych Włoszech.
Ale w każdym regionie występują pod inną nazwą.
Jak podaje Ola Seghi w książce Słodkie pieczone kasztany,w Genui,Turynie i Imperii noszą nazwę bugie.
Na Sycylii,w Kapmanii,Lazio,na Sardynii,w Umbrii,Apulii,Kalabrii i Mediolanie, chiacchiere,lasagne lub pampuglie.
W mieście Sulmona - cioffe.W Ferrarze,regionach Veneto,Trentino,Friuli Venazia Giulia -  crostoli.
W Wenecji,Weronie i Padwie, galani.W Regio Emilia, intrigoni.
W Bolonii,Parmie,Modenie - rosoni,sfrappole. W regionie Marche,sfrappe.
W Piacenzy - sprelle.
Cenci tylko w Toskanii.






Cenci

na ok. 70 sztuk
200 g mąki tortowej
100 g mąki migdałowej
3 żółtka
50 g miękkiego masła
łyżka likieru amaretto

litr oleju ryżowego
cukier puder do posypania

N astolnicę wysypać mąki.
Zrobić dołek,do którego dodać żółtka jaj,likier i miękkie masło.
Zagnieść miękkie i elastyczne ciasto.
Zawinąć je w folię spożywczą i włożyć do lodówki na 1 godzinę.
Przygotować garnek o grubym dnie.
Odkrawać po kawałku ciasta, i wałkować je na bardzo cienki placek.
Wykrawać prostokąty ok.7/5 cm.
W garnku rozgrzać połowę oleju.
Smażyć cenci  po minucie z każdej strony.
Wykładać na papier kuchenny aby odsączyć je z tłuszczu.
Kiedy przestygną posypywać cukrem pudrem i układać na talerzu.
Po usmażeniu cenci z połowy ciasta,olej wylać i zastąpić go drugą połową  z butelki.




Karnawałowe cenci przygotowałam w ramach faworkowania z Alą,Anitą, i Majaną.
Każda z nas usmażyła ulubiony chrust.
Jola bardzo chciała robić to razem z nami.
Ale dzieją się niezwykle ważne rzeczy w Jej życiu.
Jolu,moje cenci są dla Ciebie!
Alu,Anito,Madziu .
Częstujcie się!


90 komentarzy:

  1. O Cenci , Aniu ,a w zależności od regionu i innej nazwy to są takie same te faworki czy inne ?To takie pytanie na marginesie
    Aniu , jakie piękne maja bąble i pewnie przez ten likier pięknie pachną co?
    Bardzo dziękuje za wspólne faworkowanie*, świetna toi zabawa i to taka dająca energię dłużej niż uchowały się faworki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu,
      nazwa jest w zależności od regionu Włoszech.
      Dodatkiem może być różny alkohol- Marsala,rum,Vin Santo,brandy.
      Ja odeszłam dalej i dałam likier migdałowy.
      A zabawa i emocje ze wspólnego naszego faworkowania zostaną na długo!

      Usuń
    2. a czyli przepisy raczej podobne ,a ten alkohol i nazwa je rozróżnia
      Ja na ostatki miałam drożdżowe faworki robić( bi jeszcze takich nie robiłam) ale teraz to nie wiem czy plany nie będą inne:D

      Usuń
    3. Alu,
      zrób i cenci i drożdżowe faworki!
      Całusy.

      Usuń
  2. oj cudowne to musiało być pieczenie! ja na chrusty jakoś nie miałam siły za to pączkowałam zawzięcie razem z Córcią :)
    a te chruściki u Ciebie boskie, wspaniałe smaki i amaretto... bomba! zamarzyła mi się garstka :)
    pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,było wspaniale!
      I tyle pysznych faworków przygotowałyśmy.
      Częstuj się Wiewiórko!

      Usuń
  3. Ach szkoda że wcześniej nie podałaś przepisu.Teraz to Ja już mam dość tłustych czwartków na jakiś rok:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale Amber. Jak pomysle o tym amaretto to az mi sie sama buzia smieje :) Zjadlabym od razu caly talerz tych pysznych cenci :)

    Usciski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko,
      bardzo mi miło.
      Cenci smakowały bajkowo.
      Pozdrawiam Cię ciepło.

      Usuń
  5. Co kraj to smaczny obyczaj! U Ciebie piękne bąble, kuszą bardzo więc kiedyś na pewno u mnie w garnku smażyć się będą :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamila,
      pyszne to obyczaje.
      Cenci bardzo Ci polecam.
      Koniecznie z alkoholem.

      Usuń
  6. bardzo mi się podoba twój przepis na chrust! bardzo lubię chruściki, a już dawno nie jadłam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. tak, tak i jeszcze raz tak. I choć mój brzuch opanowany jest dzisiaj przez pączki, to będą się one musiały ścisnąć, bo dla takich lekkich jak piórko cudowności musi się znaleźć trochę miejsca :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno,
      cenci tak samo jak faworki spokojnie przetrwają kilka dni.
      Dlatego nie trzeba ich jeść na siłę.
      Częstuj się dzisiaj!

      Usuń
  8. Aniu, cudowne są Twoje cenci!
    A u mnie także włoskie, nieźle się zgrałyśmy,co?
    Dziekuję za cudowne wspólne pieczenie, wspaniale móc znowu spotkać się w kuchni, choćby wirtualnej.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu,
      bardzo się cieszę,że obie wybrałyśmy włoski chrust!
      I wspaniale,że Tobie się udało być z nami.
      Serdeczności.

      Usuń
  9. Oj tak, niezwykłe rzeczy dzieją się o Joli. Robiłam włoskie faworki od Oli rok temu. Były przepyszne. Te zapewne też są Amber.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina,
      ja je nieco zmieniłam po swojemu.
      Ale zapewniam Cię,że są pyszne.

      Usuń
  10. Wspaniałe, i wyglądają słodziutko zjadłabym kilka, bo pączków nie jadłam a po faworkach już dawno śladu nie ma:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olimpio,
      są tak lekkie i delikatne ,i delikatnie słodkie,że z pewnością by Ci smakowały.
      Smacznego!

      Usuń
  11. Ty to masz poranki!;);) Wspaniałe wypieki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renula,
      najbardziej tak lubię.
      Dziękuję.

      Usuń
  12. Aniu widzę, ze jak Madzia poszłaś we włoskie klimaty ;) Cudowna propozycja i już mam na nie ochotę:) Jak zawsze cudownie się razem pichciło, dziękuję:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anita,
      i to był dobry wybór!
      Bardzo Ci je polecam.
      Cieszę się,że tak nam się pysznie faworkowało.

      Usuń
  13. Cudne, jak zwykle u Ciebie. Podziwiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko,
      dziękuję.
      Twój komentarz jest bardzo dopingujący.

      Usuń
  14. Mimo, że już mam dosyć na dzisiaj chrustów, pączków - pełna jestem, to chwyciłabym Twojego. To jest jak słonecznik, wyciąga się rękę bezwiednie, aż do pustego talerza;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena,
      chrust ma to do siebie,że nie musisz go jeść akurat w ten dzień czwartkowy.
      Nie starzeje się tak jak pączek.
      Zatem częstuj się w dowolnej chwili!

      Usuń
  15. Ciekawe są takie chruściki z amaretto ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Amber, jakiez one piekne! Z migdalami i Amaretto z cala pewnoscia by mi smakowaly :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beo,
      na pewno!
      Mnie zaskoczyły swoim smakiem i aromatem.
      Dziękuję!

      Usuń
  17. Amber,to wspaniała propozycja ia lternatwa dla klasycznych chruścików.
    Wspaniałe!
    Ps. zupka wstawiona jakby co:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda,
      właśnie ta alternatywa mnie skusiła.
      Dziękuję!

      Usuń
  18. O migdałowe faworki - miła odmiana. Niby takie jak nasz, a jednak trochę inne ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowne, mąka migdałowa i jeszcze amaretto do tego! A zakochałam się ostatnio w winie, w którym jest mocno wyczuwalny granat i migdały. Pasowałoby :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Smak i zapach istotnie mają wyjątkowy.
      Wino z aromatem migdałów i granatów?
      Doskonałe!

      Usuń
  20. Nigdy nie probowalam takich wloskich, ale z daleka czuje, ze sa pyszne! :)

    Pozdrawiam serdecznie!
    pieczarka mySia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysiu,
      czujesz bardzo dobrze!
      Pozdrowienia.

      Usuń
  21. Dzięki Amber za zaproszenie na cenci. Nigdy o nich wcześniej nie słyszałam.Bardzo smakowicie wyglądają, a czytać o zwyczajach kulinarnych bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarzynko,
      częstuj się!
      Cenci to bardzo delikatny chrust.
      Włosi lubią dobre rzeczy.

      Usuń
  22. rozpusta dla podniebienia:D achh

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten migdałowy aromat musi być zniewalający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest!
      I przyjemnie cenci zagniatać,wałkować,smażyć i jeść.

      Usuń
  24. Cenci wyprobuje za rok albo w przyplywie wiekszej weny - wygladaja bardzo apetycznie i takie pewnie tez sa:)))) na razie mam w domu tradycyjne faworki ale za rok przepis bedzie jak znalazl:))) pozdrawiam i czestuje sie wirtualnie:)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata,
      karnawał wciąż trwa.
      Nie czekaj do następnego.
      I częstuj się!

      Usuń
  25. Już sobie wyobraziłam tę feerię zapachów, rozbuchany, nieposkromiony entuzjazm kulinarny, dźwięk szeleszczących chrustów, Marsalę, która dodatkową radość wprowadza. Karnawał pełną paszczą!!!

    PS U mnie był za to kalafior i ziemniaki z wody (nie wrzucałam na bloga ;))... odbiję sobie niebawem!!

    CMOKI!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga,
      tak - nieposkromiony entuzjazm kulinarny!
      Uwielbiam taki karnawałowy nastrój.
      Kalafior i ziemniaki z wody...
      Poproszę bez kalafiora,jeżeli kupiony świeży.
      Serdeczności!

      Usuń
  26. ale pysznie wygląda :) super ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Amber, ależ one muszą być pyszne :) Ja chyba za rok zamiast faworków skuszę się własnie na takie cenci. A jak się nie doczekam to nawet wcześniej się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są przepyszne!
      Radzę Ci nie czekać.

      Usuń
  28. może za rok pojadę biegać po Dolomitach....to wtedy pozostaje mieć nadzieję, że się na coś takiego w karnawale załapie:))) a przepis super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Dolomitach i innych ,kurortowych'miejscach jedzenie coraz słabsze.
      Przeważnie z ,fabryki'.
      A cenci się częstuj.

      Usuń
  29. nic a nic nie dziwie sie, ze znikaja jeden po drugim - i to zapewne z zastraszajacym tempie!

    OdpowiedzUsuń
  30. migdałowe muszą być pyszne:) Ja robiłam dziś tysiąc i mam ich dość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są pyszne Małgosiu.
      Robiłaś cenci właśnie?
      I po cóż aż tyle.
      Masowe ,produkcje' zabijają radość kulinarną.

      Usuń
  31. Fantastyczne, to muszą znikać szybciutko:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale fajny przepis:) Już zapisuję, przy okazji zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  33. doskonałe! zapisuję przepis! uwielbiam takie wypieki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maju,
      będzie mi miło,jeżeli wypróbujesz.
      Pozdrowienia!

      Usuń
  34. Częstuję się i to całą garścią :)

    OdpowiedzUsuń
  35. ja bardzo chętnie przysiądę się do poczęstunku bo patrzeć na nie to już sama rozkosz, a co mówić smakować!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga,
      przysiadaj się i patrz.
      A potem się częstuj!
      Pozdrowienia.

      Usuń
  36. Pyszne! A z amaretto na pewno byly pysznissime!:)
    Hehehe...wyobraz sobie, ze ja tez faworkowalam w tlusty czwartek!:)Ale u nas, czyli w okolicach Mantui, cenci to lattughe;)
    Pieknej niedzieli!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kachna,
      to mam nowe określenie cenci.
      Lattughe!
      Skąd Włosi wzięli tyle nazw dla jednego dania?!
      Nie mogę się nadziwić...
      Dziękuję i pozdrowienia przesyłam.

      Usuń
  37. Wyglądają przepysznie :) Schrupałabym natychmiast! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia,
      bo chrupie się je od razu.
      Smacznego.

      Usuń
  38. W tym roku na nowo odkrywam faworki!
    U Kachny nadziewane.
    U Ciebie z moją ulubioną mąką migdałową.
    Chyba za bardzo tradycyjnie do nich podchodziłam do tej pory.
    Od przyszłego roku zamieniam pączki na faworki!
    Pysznie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda,
      tradycyjne też lubię.
      Choć lubię odejście w mniej klasyczną stronę.
      Dla mnie na pierwszym miejscu jeżeli chodzi o karnawałowe wypieki.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  39. a czy i ja mogę się poczęstować? pięknie wyszły:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. Weszłam kuchennymi drzwiami...
    zwabiona zapachem hiacynta...;)
    Oj....niebezpieczna ta Twoja kuchnia...;)
    Pozdrawiam i...oblizuję się...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno,
      hiacynt zimą daje tyle radości.
      A chruściki koniecznie spróbuj.
      Serdeczności!

      Usuń
  41. Ślicznie Ci to wyszło :) I na pewno smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Tato!
      Częstuj się.
      Są pyszne.

      Usuń
  42. Aniu łzy pojawiły się w oczach moich:) Dziękuję za cudowną dedykację:) .... Lili również dziękuję:) ...jest już znami i jest cudowna:) .... Twoje cenci również ,takie cieniutkie i pełne bąbelków:) .... buziaczki zasyłam Jola

    OdpowiedzUsuń
  43. Jolu,
    zrobiłam to zgodnie z założeniem i z ogromną radością.
    Cieszę się Twoim szczęściem!
    Całusy dla Was Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu.