czwartek, 8 grudnia 2011

Dekadencki grudzień i ciasteczka z pieprzem Astrid Lindgren.Z dedykacją dla Basi.






Grudzień mi nie służy.Nie mam pomysłów i chęci.
Nie napełnia mnie nadzieją perspektywa świąt i radosnych dzwonków.
Przygnębia mnie nieuniknione przemijanie.
Przeświadczenie,że niektóre decyzje,które podjęłam są nieodwracalne,
że pewnych rzeczy nigdy już nie zrobię,
że nie mogę się z tym pogodzić,
że nie wiem,do kogo mam mieć pretensję w tej sprawie...
Nagle pojawia się myśl,że może to nie tak.
Może to banalny syndrom SAD - Sezonowe Zaburzenie Afektywne nastroju spowodowane brakiem światła, a nie poczucie nieuniknionego przemijania?
Niedługo przecież najkrótszy dzień w roku.
Za oknem szaro i smutno.Żadnych kolorów.

Dzwonię do Basi,żeby sobie bezkarnie ponarzekać,potem wzajemnie pośmiać się z siebie  i obiecać ,że w styczniu to naprawdę będzie z nami o wiele lepiej.
Prawda Basiu....?




Piekę Pepperkakor, ciasteczka z pieprzem.
Lubię Astrid Lindgren i jej cudne opowieści.A  te ciasteczka mają z Pisarką wiele wspólnego.
Są bardzo popularne w Szwecji w okresie świąt. Z ciasta wycina się różne kształty postaci i zwierząt.Lukruje ,a potem wiesza w oknach na czerwonych wstążeczkach.
A smak ciasteczek jest fantastyczny,słodko-korzenny z nutą pieprzu.




1 szklanka  masła w temperaturze pokojowej 
2 1 / 2 szklanki cukru 
3 / 4 szklanki śmietany kremówki
 3 / 4 szklanki syropu kukurydzianego
 2 łyżki proszku do pieczenia 
4 łyżeczki mielonego imbiru 
4 łyżeczki mielonego cynamonu 
4 łyżki kakao w proszku 
4 łyżeczki mielonego kardamonu 
2 płaskie łyżeczki czarnego pieprzu 
około 8 szklanek mąki

Utrzeć mikserem masło i cukier. Dodać śmietanę, a następnie pozostałe składniki z wyjątkiem mąki. Dodać mąkę i mieszać tak, aż ciasto przestanie być lepkie, nie dłużej. Zagnieść ciasto na blacie lekko posypanym mąką, a następnie ukształtować go w kulę, zawinąć go w folię, i zostawić w lodówce do następnego dnia.
Rozgrzać piekarnik do 175 ° C.
Wałkować ciasto na lekko posypanej mąką powierzchni  i wycinać foremkami różne kształty. Jeśli ciastka są przeznaczone do wieszania, otwory przebić w górnej ich części. Ułożyć ciasteczka na papierze do pieczenia i przełożyć na blachę.  Piec w piekarniku do uzyskania złotego koloru na brzegach, około 10 minut.
Udekorować ciasteczka lukrem.
W zamkniętych pojemnikach można je przechowywać przez kilka tygodni.




Nie lukruję ciastek.Nie przepadam za lukrem.O wiele bardziej wolę rustykalną ich postać.
Obecność korzeni i pieprzu rekompensuje mi cukierkowy wygląd i smak.
Ciasteczka naprawdę mają charakter.Wspaniale smakują z kawą i herbatą.
Mogą być miłym prezentem świątecznym.

 

87 komentarzy:

  1. Uwielbiam. Zreszta wszystkie wypieki rodem ze Skandynawii uwielbiam. W tym roku znow zrobie pepparkakor - i znow znikna szybciej niz planowalam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu! To chyba precedens, bo pierwszy raz muszę napisać, że u mnie dokładnie na odwrót!:D Grudzień uwielbiam, wtedy właśnie chce mi się najwięcej, w tym piec pierniczki. I uwielbiam je lukrować, a jeszcze bardziej podlizywać lukier. Nie uważam, że lukrowanie daje zawsze efekt cukierkowy. Lukrujemy zawsze na biało, w stylu retro, bez cukierków, posypek, itp. I myślę, że nasze pierniczki z roku na rok pięknieją!
    Co nie oznacza, że odpuszczę Twoim i się nie poczęstuję:P Czy dobrze rozpoznaję pewną foremkę?
    Uściki i niech ten grudzień zamieni się w pozytywny strumień!

    OdpowiedzUsuń
  3. Takich jeszcze nie piekłam. Może za rok bo na ten rok już mamy wystarczającą ilość ciasteczek na Święta:)
    To taki sezon...też mam wrażenie,że dopiero co wstałam odsłoniłam okna a tu już ciemno i znowu trzeba zasuwać żaluzje...nie lubię braku słońca i światła. Ale minie:)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Maggie,o tak.Te ciasteczka znikają z prędkością światła!Puszki pochowałam głęboko,może ocaleją do świąt?
    A kuchnia skandynawska, TAK!

    OdpowiedzUsuń
  5. Anno,fantastycznie,że tak pięknie znosisz grudzień.
    Co do lukrowania,to ja jestem na nie...
    Częstuj się,mam specjalną puszkę dla Dobrych Duchów,a Ty do takich należysz.
    Pewną foremkę słusznie rozpoznajesz.
    Cmok!

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszko,bardzo Ci je polecam.
    Zaskakują smakiem i można je jeść i jeść.
    A wiesz,zastanawiam się,czy jutro odsłonię żaluzje...
    Serdecznie Ci dziękuję za odwiedziny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Agatko,bo są bardzo smaczne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Amber,
    na takie klimaty moge tylko polecic "Bigos w papiotach" przeczytaj koniecznie, jesli jeszcze nie mialas okazji. Inaczej sie wtedy patrzy na to, czego nie mozna zrobic i juz sie nie zrobi i co najwazniejsze - ile jeszcze mozna zrobic,a ja dodam od siebie - trzeba :-) Czasami to koniecznosc nami kieruje co pozwala przezwyciezac slabosci i chwile zawachania...Ale pamietaj, wcale nie musisz sie cieszyc, przezywaj ten czas po swojemu :-) Serdecznosci,
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  9. Anno,
    na takie słowa czekałam!
    A ,Bigos w papilotach' przeczytam jeszcze raz!
    Jasne,że trzeba robić nadal i dalej.To sprawia,że zaczyna się chcieć.
    Nie rozumiem,dlaczego niektórzy oczekują,że będę się cieszyć,że muszę i wręcz powinnam.
    A jak nie mogę?
    Tak,jak piszesz,przeżyję świąteczne dni po swojemu.
    Wyściskałabym Cię ,na żywo',bo to Ty podniosłaś mnie na duchu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Amber, jakie one są śliczne. Takie właśnie bez lukru,świetne:)
    Listopad i grudzień to taki czas na pieczenie ciasteczek:)
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam Astrid i juz czuje, ze uwielbiam Twoje pieprzne ciasteczka :) tylko gdzie ja tu dostane syrop kukurydziany??? poszukamy, zobaczymy i mam nadzieje, ze popieczemy (jak powiedzialam mezowi, ze w Twoim przepisie jest 8 szklanek maki, to stwierdzil, ze ciasto wyrabiac bedziemy w wannie :)) pozdrawiam cieplo i mam nadzieje, ze Twoja zimowa depresja minie lada chwila

    OdpowiedzUsuń
  12. pierniczki z pieprzem uwielbiam, Lindgren już dawno nie czytałam, a szkoda.. Amber miła, jest Dzisiaj, Teraz.. a czlowiek nie zawsze idzie w parze z kalendarzem, już jakoś tak jest.. trzymaj się cieplutko:), może w szufladzie jest jeszcze kawałek czekoladki?..

    OdpowiedzUsuń
  13. Majanko,miło mi,że moje pieprzne ciastka bez lukru też Ci sie podobają!

    OdpowiedzUsuń
  14. Domolubna,jeżeli lubisz Astrid L.,to te ciasteczka są dla Ciebie!
    Porcja z 8 szklanek to tyle ciasteczek,że wystarczy ich na dłuuuugo.Ale można zrobić z połowy.
    Depresja mi uwiera...

    Basiu,święte słowa,że kalendarz i my to czasami dwa różne światy.
    Astrid Lindgren warto sobie poczytać.Daje tyle mądrych przemyśleń.
    Czekoladki zjedzone miła Basiu...

    Pozdrawiam Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Życzę Ci żebyś polubiła grudzień :--) pyszne ciasteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. [...] życie tylko wtedy ma sens, kiedy się je przemienia po trochu w coś, co jest poza nami - Antoine de Saint-Exupéry
    Amber adwent to czas oczekiwania, nie radujesz się, masz zadumę? Może taki jest Twój czas oczekiwania właśnie? Częstuję się pierniczkami. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja lubię lukier. Być może dlatego, że nie potrafię ładnie lukrować, a chciałabym. Taka przekora :) A może dlatego, że dzieciaki uwielbiają? Jedno jest pewne. Wszelkie ciasteczka korzenne czy pierniki uwielbiam i mogę pasjami zjadać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dominiko,takie życzenia to naprawdę miłe i budujące!

    Kamilo,właśnie tak mam.
    Pewnie to moje zadumanie.
    Ciasteczka bierz,mam ich sporo.

    Karolino,dzieci mają frajdę z objadaniem lukru!
    Nie szkodzi,że nie potrafisz lukrować,potrafisz za to wiele innych rzeczy.
    A ciasteczka pyszne.Częstuj się!

    Miłego wieczoru Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zwaliłabym wszytko na brak światła, zimno na dworze i koniec roku nakłaniający do robienia kalkulacji i podsumowań.

    Pepparkory piekłam i ja ostatnio, ale z innego przepisu. I też nie lubię lukru, choć limonkowe miśki ozdobiłam pisakami z lukrem, bo były prezentem urodzinowym dla pewnej siedmiolatki :)

    buziak

    OdpowiedzUsuń
  20. I mnie grudzień wpędził w zły nastrój. Czekam na święta i powrót do domu, bo wiem, że to na pewno pomoże na wszystkie ale, może i gdyby. Jeszcze tylko 2 tygodnie :) Podoba mi się rustykalna wersja pierniczków. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi się raz chce a zaraz potem nie chce... bardziej chce się pitrasić ale sprzątać wcale a wcale, grudzień mam ciężki i humorzasty nie tylko pogodowo :)
    Ciasteczka boskie, podziel się, podziel!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Oczko,ja też ostatecznie zwalam na pogodę...
    Lubisz te pieprzne ciastka? Super są!
    I nie lubisz lukru,to mi pasuje.

    Kasiu,powrót do domu na pewno wszystko osłodzi.
    Może i więcej światła będzie.
    Ciasteczka Ci bardzo polecam.

    Wiewiórko,no widzisz,jaki ten grudzień nieciekawy...
    Ciasteczkami się z Tobą na pewno mogę podzielić.

    Dobrego dnia Wam życzę,choć u mnie ciągle ciemno za oknem...

    OdpowiedzUsuń
  23. Humoru życzę:) a ciasteczka super i wpisują się w modny ostatnio nurt deserów na pikantno (w sumie nieraz niezłe dziwadła wychodzą). Pozdrawiam i przesyłam uśmiechów wiele

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam i ja kiedyś takie grudnie... rozumiem Cię.
    Niedługo przyjdzie wiosna, zaświeci słońce, będzie Ci się chcieć. Na pewno.
    Swoje ciasteczka i pierniczki lukruję, ale i rustykalne mi się podobają. Pepperkakor jeszcze nie próbowałam, kuszą ;-)
    Ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ksinko,dziękuję.
    Te ciasteczka to nie ,dziwadła'
    a naprawdę coś wyjątkowego.
    Spróbuj!

    Inkwizycjo Droga,
    od razu lżej,kiedy ktoś rozumie,a nie się dziwi.
    Chciałabym,żeby już chciałoby mi się chcieć.
    Pepperkakor wypróbuj.Wspaniałe są.I nawet możesz je polukrować,bo tak robią Szwedzi.

    Ściskam Was mocno!

    OdpowiedzUsuń
  26. aaaah, jakie cudne ciacha. I wiesz? Mi także grudzień nie służy... a może słuzy po 20'tym dopiero :D ??

    OdpowiedzUsuń
  27. Vanilla,częstuj się.
    Masz rację,że może po 20-tym?

    Asiejko,dziękuję.Staram się,staram...

    Pozdrowienia ciepłe Wam ślę!

    OdpowiedzUsuń
  28. Preciosas y deliciosas galletas! la presentación es muy bonita!!! las tengo que hacer! un beso

    OdpowiedzUsuń
  29. To ja poproszę takie jedno serce na poprawę nastroju przez ten coraz to dotkliwszy czasobrak :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Głowa do góry, słoneczko w końcu zawita. Tymczasem zajadaj swoje pyszne ciasteczka i spróbuj się uśmiechnąć

    OdpowiedzUsuń
  31. Eva,estoy muy contento.
    Sabroso.
    !Que tenga un buen fin de semana!

    OdpowiedzUsuń
  32. Szarlotku,czasobrak i u mnie...
    Serce daruję Ci z serdecznymi pozdrowieniami!

    Ivka,ta nadzieja trzyma mnie w ryzach..
    Ciasteczek zjadłam sporo i uśmiech u mnie zawitał.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja zdecydowanie podejrzewam, że cierpię na syndrom SAD - brak światła zdecydowanie mi nie służy:) Ja także robię zimą, co w mojej mocy, by jakoś umilić sobie życie - książka, ciepły koc, gorąca herbata, rozmowy z przyjaciółmi... tylko okropne jest to, że nic się nie chce - nawet gotować...:/
    Twoje ciasteczka z pieprzem to jednak jasny punkt na tym grudniowym horyzoncie - wiele o nich słyszałam, wyglądają pysznie! Może się zmobilizuję, żeby wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Delikatessen,wspieram Cię w opieraniu się SAD.
    Niestety u mnie to naprawdę chorobowy objaw...
    Ciasteczka na pewno umilą Ci paskudne grudniowe dni.Zachęcam Cię do pieczenia.
    Ciepło Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam pepparkakor ...oj ich smak:) będę je piekła z synkiem:) ...a takie narzekanie ...oj chyba każdej z nas od czasu do czasu się włącza ...choc ja akurat lubię grudzień .... i jakoś tak Świąt się doczekać nie mogę:) pozdrawiam JOla Szyndlarewicz

    OdpowiedzUsuń
  36. hm , ja tam lubię ten grudniowy nawał pieczenia ciastek i już tylko to by mi starczyło ,żeby uwielbiać grudzień:D
    Ale co człowiek to przecież inne odczucia:) choć fakt brak słońca ciut mnie drażni , choćby jak tu robić zdjęcia?No tych pierniczków
    a same pierniczki twoje Aniu to pierwszy sort ,a szwedzkie wypieki to jedne z najlepszych jakie znam

    OdpowiedzUsuń
  37. Jolu,ten smak jest niepowtarzalny,prawda?
    Ja nie narzekam,ja tak źle znoszę ten czas.Przed świętami będzie mi lepiej.
    Miłego pieczenia!

    Alu,jak dobrze,że do mnie wpadłaś,wiesz?
    Tak ciepło mi się zrobiło...
    A światła przy zdjęciach to baaardzo brakuje.
    Ciasteczka Ci się podobają? Aluś,jak Tobie się podobają,to ja jestem cała w skowronkach!

    Serdeczności Wam przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Aniu*
    A pewnei ,że się podibają i to jak nawet mnie kusi ,żeby raniutko jutro , nowiesz :D
    aniu szklanka masła to będzie kostka 200g?

    OdpowiedzUsuń
  39. Margot,szybko je zrobisz.
    A mają dużo korzeni.Są bardzo aromatyczne.
    Tak to kostka masła.Ja podałam przepis zgodnie z Autorką.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo proszę.
    I miłego pieczenia Alu!

    OdpowiedzUsuń
  41. takie pieprzne ciasteczka idealnie by pasowały do mojej gorącej czekolady ;-) wpadaj więc Amber z ciasteczkami i będzie uczta na całego :-D

    OdpowiedzUsuń
  42. Joanno,a wiesz,że idealnie pasują?
    Cudne połączenie i kryzys zażegnany.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  43. Faktycznie, ciekawy przepis, też lubię ciasteczka z pieprzem:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  44. a ja - ja bardzo lubię grudzień! dla mnie grudzień to święta, powrót do domu, pyszności, śnieg, łyżwy, przyjaciółki. Jak nie lubić grudnia? żadnych kolorów ? przecież zimą są same kolory! - ozdobione choinki, lampy odbijające się w płatkach śniegu, kolorowe lampki! ja nie przepadam za lukrem ale za to co roku ozdabiam ciasteczka białą i ciemną czekoladą, wiórkami, orzechami... wyglądają tak ślicznie!

    a tych pierniczków - jeszcze nie miałam okazji zrobić.

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. oczywiście, błąd. ostatnio chodzę bez głowy. toż to nie pierniczki! tylko pierniczki mi w głowie. chciałam powiedzieć - tych CIASTECZEK jeszcze nie piekłam! ;) proszę o wybaczenie!

    OdpowiedzUsuń
  46. Meg,świetnie.
    Jeżeli tych nie znasz to bardzo Ci je polecam.

    Słodkosłona,dla każdego grudzień ma inne kolory.
    Lampki to sztuczne światło,a ja lubię słońce i jasne dni.Tych jak na lekarstwo.
    Święta też lubię.
    Ciasteczka z pieprzem kiedyś spróbuj.Na pewno będą Ci smakowały.

    Pozdrowienia Wam przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  47. Pierniczki z pieprzem..między innymi,właśnie upieczone,grzecznie czekają na święta;)
    Twoje zapowiadaja się pysznie,chociaż nie próbowałam jeszcze takowych.
    Też czasem ogarnia mnie nastrój pełen pesymizmu,braku chęci,ale wszystko mija,po burzy wychodzi słońce i tego się trzymam i nieustanne czekam na wiosnę;)
    pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  48. Monisiu,moje też już w puszkach.
    Spróbuj ich kiedyś.Są naprawdę pyszne.
    Na wiosnę to ja już czekam jak skończy się lato.
    Nienawidzę tych ponurych grudniowych dni.Teraz jest najciemniej.
    Dziękuję za dobre słowo i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  49. piekne te pieprzne ciastecza:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Schokolade,dziękuję.
    Warto je upiec.

    OdpowiedzUsuń
  51. syndrom SAD - chyba też mnie bierze...
    na szczęście istnieje tak wdzięczne zajęcie jak robienie pierników.
    Pepperkakor to jedne z tych, które postanowiłam zrobić w tym roku.
    może jutro... :)
    też nie lubię lukru na piernikach. zawsze lukruję część dla Rodziców, a moją działkę pozostawiam w czystej formie

    OdpowiedzUsuń
  52. Kaś,łączę się z Tobą.To bardzo dotkliwy syndrom.Rzecz jest w mózgu,który domaga się światła.Niestety,sztuczne nie zastąpi słońca.
    Ciasteczka na pewno poprawią Twój nastrój.
    Miłego pieczenia zatem!

    OdpowiedzUsuń
  53. Pierniczenie czas zacząć! Jak co roku wszystkie baby u nas w domu będą przez cały dzień wycinać pierniki, a później lukrować. Chociaż muszę przyznać, że też wolę pierniczki bez lukru do jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  54. cudne te pierniczki! i jakie masz piękne foremki do wykrawania:-)pozdrawiam serdecznie z pod kołdry:-)

    OdpowiedzUsuń
  55. GrBorys,ach te baby!
    Cieszę się,że Tobie bez lukru też się podobają.

    Małgosiu,dziękuję.
    Wygrzewaj się pod kołdrą.Zdrówka!

    Słonecznie Was pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  56. Apetyczne ciasteczka...i tak cudnie przygotowane do zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  57. Nika,dziękuję.
    Wydaje mi się,że niezbyt się do tego przyłożyłam...
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  58. Amber, uśmiechnij się :)
    coś jest w tej grudniowej szarości, że dokucza bardziej niż listopadowe wieczory. Tez tak mam.
    Ostatnio uparcie czekam na śnieg -żeby się coś zmieniło, żeby bardziej poczu święta.
    Jeśli jest taj jak mówisz i robienie pierniczków poprawia humor -to bardzo się cieszę, bo jutro zamierzam rozpocząć akcję dekorowania maminych pierników :D
    Śle Ci cieplutkie pozdrowienia :))

    OdpowiedzUsuń
  59. to u Ciebie Aniu tak jak i u mnie-niestety:(( ale mam nadzieję, że w styczniu wraz z dłuższym dniem nastrój wróci do równowagi:) cudne pierniczki ja jeszcze nie piekłam :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  60. Niko,no właśnie,coś w tym jest.
    Ale czuję się już lepiej.
    Dziękuję Ci za słowa wsparcia.To pomaga.
    Pierniczki na pewno podnoszą nastrój.
    Sama się przekonasz.

    Piegusku,przekonuję się,że jest nas więcej.Niektórzy na siłę potrafią się cieszyć,ja nie.Po prostu o tym mówię.To nie grzech.
    Powoli wychodzę z ,ciemności'.
    Upiecz pierniczki Reniu.Będzie Ci lepiej.

    Serdecznie Was pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  61. W zeszłym roku piekłam piernik z pieprzem i się zakochałam w tym smaku. To akurat był włoski przepis. Pieprzne pierniczki muszą być równie pyszne :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  62. To zdecydowanie brak światła...ja też ciężko znoszę zimy. Dlatego, trzeba zająć się czymś pożytecznym. Ja odnajduję radość w kuchni w zimowe weekendy. A codzienność zimowa jest piękna pod ciepłym kocykiem z kubkiem kawki w ręku i ukochaną osobą obok. Tak przeżywam tą paskudną zimę ;) Główka do góry!

    Pierniczki urocze!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  63. Turlaczku,są pyszne.
    Spróbować warto.

    Monica,takie ciepłe słowa potrafią wiele.
    Ja też odwracam swoją uwagę od zimnej pory i umilam je jak mogę.
    Dziękuję Ci.

    Serdecznie Was pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  64. dziękuję za odwiedziny dałam sobie blog do obserwowanych i zapraszam też do odwiedzania i życzę wszystkim smacznego:))

    OdpowiedzUsuń
  65. Agatko,dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  66. no to w takim razie trza piec te pierniczki:) skoro poprawa nastroju gwarantowana ha ha ha
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  67. Reniu,jak trza,to trza.
    Zakasuj rękawy i do dzieła!
    Zobacz na blogach ile już piernikowania było,a u nas taka marnota...
    Ściskam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  68. Cudne ciasteczka pełne smaku :) Mam nadzieję, że chociaż świąteczna atmosfera wybudzi Cię z zimowego snu :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Burczymiwbrzuchu,dziękuję.
    Wolno,ale się budzę.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  70. dzisiaj mam zamiar przygotować ciasto, tylko mam jedno pytanie: czy one są miękkie po upieczeniu czy też potrzebują leżakowania w puszcze? chciałabym zrobić w nich dziurki i pozawieszać na choince. tylko nie wiem czy będą zdatne (miękkie) do zjedzenia prosto po zerwaniu z choinki :)

    OdpowiedzUsuń
  71. a, i chyba będę musiała podmienić syrop kukurydziany na miód. one chyba nie różnią się konsystencją? mogę dać tą samą ilość miodu w jego miejsce?

    OdpowiedzUsuń
  72. Kasiu,one nie są miękkie po upieczeniu.
    Są chrupiące.Po zdjęciu z choinki będziesz mogła je zjeść.
    Możesz dodać miód,syrop klonowy lub palmowy.
    Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  73. dziękuję! chrupiące też lubię :) ważne żeby można było je podkradać z choinki

    OdpowiedzUsuń
  74. Kaś,podkradanie będzie jak najbardziej możliwe.
    Miłej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
  75. A pierniczkowe ozdoby jeszcze przezde mną. Myślę, że dopiero pod koniec przyszłego tygodnia.
    -----------------------------------
    Zapraszam:
    Para w kuchni.
    Na turystyczny szlak!

    OdpowiedzUsuń
  76. jak to ja trochę namieszałam w przepisie - zapomniałam o miodzie... i z własnej winy trochę się namęczyłam z zagniataniem :)
    pierniczki zrobiłam dwa razy grubsze, przez co musiałam użyć jabłka do ich zmiękczenia, ale już dziś mogłam się nimi zajadać (wczoraj na wieczór piekłam)
    pieprz i inne przyprawy nadają im charakterku! bardzo mi smakują. teraz muszę tylko przystroić choinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Kasiu, miód lub syrop jest tu konieczny.Inaczej,no właśnie...
    Ale cieszę się,że ciasteczka Ci smakują i będą ozdabiać Twoją choinkę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  78. mimo wpadki już zjedzone :)
    właśnie robię kolejną porcję na święta, nic już nie pomylę :D
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  79. Kaś,wspaniale,że smakowały.
    W takim wypadku trzeba zrobić nowe.
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  80. Pepperkakor i A. Lindgren - uwielbiam!
    I dekadenckie przepisy też ;-)
    Uścisków moc posyłam i ciepłe pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  81. zrobione. nieskromnie powiem, że tym razem wyszły perfekcyjne :) w smaku i wyglądzie
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  82. Mimi,fajnie lubić podobne rzeczy.
    Uściski!

    Kaś,nieskromnie dodam,że czasami warto trzymać się przepisu.W przypadku tych pierniczków zwłaszcza.Bardzo się cieszę,że wyszły perfekcyjnie.

    Miłego dnia Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
  83. Dzis najkrotszy dzien w roku, a zlozylo sie ze dzisiaj czytam Twe slowa... najgorzej chyba miec pretensje do samego siebie :( Ale dnia bedzie przybywac!! Pierniki Ci Amber nei rozjasnily dni troszke? ;)

    OdpowiedzUsuń
  84. Basiu,no widzisz,jak się złożyło...
    Gdybyś wiedziała,jak tego dnia nie cierpię!
    Dlatego pierniki - aromatyczne,korzenne,rozgrzewające duszę.
    Serdecznie Cię...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu.